Z artykułu dowiesz się:
- W jakim wieku i gdzie odszedł sir Patrick Stewart
- Z jakimi ciężkimi chorobami zmagał się wybitny aktor
- Jakie były jego najbardziej ikoniczne role w historii kina
- Kto pożegnał aktora
Ostatnia walka Stewarta z dwiema chorobami
Pod koniec życia wybitny artysta mierzył się z trudnymi zmaganiami zdrowotnymi. Aktor przed śmiercią chorował na chorobę Alzheimera oraz otępienie z ciałami Lewy'ego. Bliscy aktora przez długi czas utrzymywali stan jego zdrowia w tajemnicy przed opinią publiczną. Ani rodzina, ani przedstawiciele gwiazdora nie ujawniali wcześniej diagnozy ani tempa, w jakim postępowały objawy. W ostatnich chwilach przy łóżku artysty czuwali żona Sunny oraz rodzina i przyjaciele.
Poruszające okoliczności jego odejścia przybliżyła rzeczniczka prasowa, Kelly Bush Novak. – Był otoczony ciepłem rodziny i przyjaciół, muzyką na żywo, modlitwą, łzami, śmiechem – przekazała rzeczniczka. Dodała, że towarzyszyły mu głębokie emocje, które tylko on potrafił wzbudzać po całym życiu poświęconym innym.
Kapitan Picard i Profesor X
Patrick Stewart zapisał się w pamięci widzów przede wszystkim dwiema ikonicznymi kreacjami. Miał 47 lat, gdy otrzymał angaż do roli Jeana-Luca Picarda w serialu "Star Trek: Następne pokolenie”, emitowanym w latach 1987–1994. Wystąpił w 176 odcinkach tej produkcji, a po latach powrócił do roli francuskiego dowódcy w tej kultowej produkcji science-fiction.
Aktor wielokrotnie podkreślał, jak głęboka więź połączyła go z kapitanem statku USS Enterprise. Mówił o tym w wywiadzie dla "Guardiana” w 2022 roku. – W miarę upływu kolejnych sezonów "Star Treka” różnica między Jeanem-Lucem Picardem a Patrickiem Stewartem stawała się coraz mniejsza, aż w końcu nie byłem w stanie stwierdzić, gdzie on skończył, a ja zacząłem – wspominał artysta.
Drugim wielkim rozdziałem w jego karierze było uniwersum "X-Men”, w którym zadebiutował w 2000 roku u boku Bryana Singera. Gwiazdor powracał do roli Charlesa Xaviera w filmach "X-Men 2”, "Ostatni bastion” oraz "Przeszłość, która nadejdzie”. Pojawił się również w produkcjach "Logan” oraz "Doktor Strange w multiwersum obłędu”.
Jego pożegnalnym występem na ekranie ma być superprodukcja "Avengers: Doomsday”. Film jest ostatnim aktorskim angażem gwiazdora przed emeryturą i śmiercią, a jego premierę twórcy zaplanowali na grudzień 2026 roku.
Szlachectwo i miłość do piłki
Zanim Patrick Stewart trafił przed kamery w Hollywood, przez dekady występował na scenie. Debiutował w wieku 18 lat, a w 1966 roku związał się z zespołem Royal Shakespeare Company. Zagrał m.in. w takich arcydziełach Williama Szekspira jak "Kupiec wenecki”, "Hamlet”, "Makbet” oraz "Sen nocy letniej”. Zasługi aktora doceniła brytyjska monarchia. W 2001 roku został mianowany Oficerem Orderu Imperium Brytyjskiego, a w 2010 roku królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki za zasługi dla teatru i dramatu. Od tamtej pory aktor posługiwał się zwrotem sir.
Mimo wielkiej sławy Stewart nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach w Yorkshire. Od siódmego roku życia był wiernym kibicem klubu Huddersfield Town, a po raz ostatni dopingował drużynę z trybun 9 listopada 2024 roku podczas meczu z Crawley. Po śmierci aktora angielski klub wydał wzruszające oświadczenie. – Wszyscy w Huddersfield Town jesteśmy głęboko poruszeni wiadomością o śmierci naszego wieloletniego kibica, Sir Patricka Stewarta. Myśli kierujemy do jego rodziny i bliskich w tym trudnym czasie. Był tytanem swojego fachu, legendą i bohaterem dla milionów ludzi na całym świecie – przekazano.
– Jego dziedzictwo przetrwa. Był dumny ze swoich korzeni w Yorkshire, a jako kibic uosabiał klub pod każdym względem. Jesteśmy dumni, że mogliśmy uważać go za jednego z nas – napisał w pożegnaniu klub Huddersfield Town.
Fot. Patrick Stewart/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (4)