Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg
881
BLOG

WYJŚCIE ZIOBRY (ZE SZPITALA)

Grzegorz Gołębiewski - grzechg Grzegorz Gołębiewski - grzechg Polityka Obserwuj notkę 14

 

WYJŚCIE ZIOBRY (ZE SZPITALA)

 

                 Przy snuciu wielkich planów - co dalej z PiS, co  wyrzuconymi, co dalej z polską polityką i Polską w ogóle – omawianych nieustannie i wszędzie od wielu dni i godzin przez wszystkich - mających coś do powiedzenia i nie mających nic do powiedzenia – umyka jednak, istotny moim zdaniem, fakt spektakularnego wyjścia eurodeputowanego Zbigniewa Ziobry ze szpitala w dniu jego „przesłuchania”. Ilustruje ono doskonale, jakie standardy polityczne i moralne obowiązują w polskim życiu politycznym. A właściwie to, jak bardzo ich nam brakuje. Może większości polityków i publicystów to już nie razi, może jest to dla nich taki zabieg marketingowy, ale według mnie jest to zdarzenie dość obrzydliwe. A także dla wielu moich znajomych od prawa do lewa, którzy dzielili się refleksją na ten temat (być może to przypadek i była to taka wyjątkowa i dziwna grupa znajomych). Narodziny dziecka to wydarzenie w życiu chyba każdego (poza Jerzym Urbanem) wyjątkowe, magiczne, radosne, oczekiwane, ale i intymne, rodzinne, bez obiektywów „wdzierających” się w twarz dziecka. Celebryci postępują tu różnie. Jeśli już zdjęcie małego gwiazdora gdzieś się ukazuje, to tabloid słono za to płaci. I tak jest pewnie uczciwej. Żona Prezydenta Francji skrzętnie ukryła w swoich ramionach niemowlę i weszła do limuzyny. Zbigniew Ziobro wystawił własnego syna na pokaz, pokazał go światu. Z radości? Tak bardzo się cieszył? Co więcej, polecił to doświadczenie innym. „Doświadczenie” ? Cóż za empirysta z eurodeputowanego ! Poleca nam swoje doświadczenie doprowadzenia do narodzin własnego dziecka. Imponujące. Lub żenujące.

 

Mniej naprawdę razi spektakl medialny z wykorzystaniem wszystkich „wrogich” mediów, by Prezes wywalił całą trójkę z partii. Mniej rażą te banalne stwierdzenia o konieczności demokratyzacji partii, o zamknięciu ust, o woli porozumienia. W ogóle wszystko w całej tej „ziobrowej” zadymie nie jest ani specjalnie interesujące, ani nowe. Politycznie, jedyny interesujący (ale potencjalny) efekt, to dalsza trwała dekompozycja sceny politycznej w Polsce. Ludwik Dorn ma całkowitą rację: poczekać. Bo jeszcze się bardziej skomplikuje.

 

Zbigniew Ziobro nie jest (jest) celebrytą. Zbigniew Ziobro jest ponoć poważnym politykiem z wielkimi aspiracjami na przyszłość. I właśnie taki, ponoć poważny polityk, dla własnych interesów i rozgrywek ze swoim szefem, ten piękny moment w życiu, sprzedał polityce. To właśnie, wydaje się najbardziej oburzające i żenujące. Ale to nie koniec. Bo to daje sporo do myślenia o tym, kim jest Zbigniew Ziobro, i jako polityk, i jako człowiek. Jak traktuje swoich wyborców i wreszcie własną rodzinę.

Kandydaci często pokazują swoim wyborcom, jaką wspaniałą mają rodzinę. Jak cieszą się ze swoich synów i córek, pięknych i mądrych żon. Czynią to zresztą (nie tylko w Polsce) w nadmiarze. Ale czynią to w odpowiednim momencie, kiedy wyborca chce po prostu wiedzieć coś więcej o ich życiu prywatnym. A tyle było zamieszania medialnego wokół córek Grzegorza Napieralskiego.......Zresztą czuły się te kilkuletnie dziewczynki bardzo nieswojo pod naporem fleszy i kamer. Dziwne? Co czuł Jaś, nie dowiemy się nigdy. Może pomyślał: przegina, jednak Ojciec dziś przegina......

 

GrzechG

 

           

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka