63 obserwujących
328 notek
621k odsłon
  6526   0

Wywiad z Pawłem Lisickim, red. naczelnym „Rz” i „URze”

 

Czy to prawda, że w redakcji są listy z nazwiskami dziennikarzy do zwolnienia?

 

Nic o tym nie wiem.

 

Taka informacja pojawiła się w Internecie. Zacytuję: „Inny czołowy dziennikarz "Rzeczpospolitej" stawia sprawę jasno i bez ogródek: Nie mam złudzeń co do tego, co się tu dzieje. Taktyką salami wytnie się po kolei najbardziej drażniących władze publicystów i dziennikarzy. Zresztą już krąży lista proskrypcyjna, na której mam zaszczyt się znaleźć w bardzo dobrym towarzystwie.

Odbędzie się to pewnie szybciej niż później, bo idzie kampania wyborcza.” - ta wypowiedź ukazała się na portalu wPolityce.pl.

 

Chciałbym zobaczyć tego dziennikarza, który jest jednocześnie i anonimowy i strasznie odważny. To całe gadanie o taktyce salami świadczy o dosyć daleko posuniętym stanie histerii. Strasznie trudno polemizować z kimś, kto nie ujawnia swojego nazwiska. Mogę powiedzieć tylko tyle, że żadne listy nie krążą i cała ta atmosfera histerii wydaje się być przesadzona. Nie wiem oczywiście jak będzie dalej wyglądała sytuacja, natomiast na razie nie widzę podstaw do paniki.

 

Michał Karnowski, pana zastępca w Uważam Rze, napisał wprost, że spodziewa się pacyfikacji, że to jeszcze tylko kilka przejściowych tygodni.

 

Nie mam żadnych podstaw, żeby sądzić, że to jest transakcja inna niż biznesowa. Co do obaw związanych z tym, że nastąpi tu jakaś pacyfikacja albo jakieś straszne rzeczy... Tygodnik Uważam Rze to przypadek największego sukcesu biznesowego i wydawniczego w Polsce od wielu lat. Czyli to jest start praktycznie z niczego, przy pomocy bardzo niewielkiej kampanii wprowadzającej i uzyskanie pierwszego lub drugiego miejsca oraz bardzo szybki wzrost przychodów reklamowych. Ponieważ zakładam, że pan Hajdarowicz jest zdolnym i dobrym biznesmenem, toteż zupełnie bez obaw patrzę na przyszłość tygodnika Uważam Rze, ponieważ gdybym miał patrzeć inaczej, to musiałby uznać, że ktoś kto jest dobrym biznesmenem niszczy swój biznes. A ja o to polskich biznesmenów nie podejrzewam.

 

Czyli Michał Karnowski się po prostu myli?

 

Czy on się myli czy nie, to przyszłość pokaże, natomiast ja tylko mówię tyle, że gdyby te obawy miały się sprawdzić, to by świadczyły o tym, że świat jest bardzo nieracjonalny.

 

Czy wyobraża Pan sobie Rzeczpospolitą bez Wildsteina, Semki, Magierowskiego, a Uważam Rze bez Karnowskiego? Czy gdyby ich zabrakło nadal chciałby Pan być naczelnym?

 

Jedną z głównych zasług jakie sobie przypisuję jest ta, że ja stworzyłem ten zespół, w którym są wszystkie te osoby. One nie znalazły się tutaj dlatego, że ktoś przypadkiem wpadł i został, bo mu się na przykład kurtka zahaczyła. Wszystkie te osoby pojawiły się w gazecie na moje zaproszenie, praktycznie od samego początku, kiedy budowałem zespół Rzeczpospolitej, stąd wzięła się ta grupa publicystów. Dlatego odpowiedź jest dość prosta: nie wyobrażam siebie Rzeczpospolitej bez tych osób. Nie wyobrażam sobie żeby one zniknęły, a ja żebym w tej gazecie został.

 

Była realizowana pewna koncepcja gazety i ta koncepcja, co jest najważniejsze z punktu widzenia biznesowego, udała się. Kiedy na jesieni 2006 roku zostawałem redaktorem naczelnym Rzeczpospolitej na rynku był wtedy Dziennik, którego przewaga nad nami sięgała kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy. Po kilku latach Dziennika nie ma, my jesteśmy, oparliśmy się dwóm kryzysom i jeszcze jako jedyne wydawnictwo zdołaliśmy w tym roku wypuścić jeden z najlepiej sprzedających się tygodników. Jeśli to nie jest sukces osiągnięty między innymi dzięki obecności tych osób, o których pan wspomniał, to ja nie wiem co może być sukcesem.

 

To było pytanie o granice kompromisu.

 

Nie ma granicy kompromisu w tej dziedzinie. Tak długo jak będę redaktorem naczelnym rzeczą podstawową będzie zapewnienie niezależności redakcji.

 

Na Mecom wywierano naciski w sprawie zmiany linii Rzeczpospolitej.Takim naciskiem była próba rozwiązania Presspubliki.Co dzieje się z wnioskiem o upadłość?

 

Został skierowany do sądu i nic się nie dzieje.

 

A kto konkretnie naciskał na zmianę linii politycznej pisma?

 

To swoisty paradoks, że jedyną gazetą, która o tym tak wprost napisała, to nie była żadna z polskich gazet, tylko brytyjski The Economist. I to The Economist napisał, że rząd polski wywiera naciski na odwołanie mnie, ponieważ to redaktor naczelny odpowiada za linię polityczną gazety. A kto konkretnie naciskał, to możemy sobie prześledzić wypowiedzi publiczne i półpubliczne dwóch członków zarządu z ramienia Skarbu Państwa, chociażby ostatni ich list, w którym krytykowali redakcję za zamieszczenie wywiadu z Grzegorzem Braunem. To rzecz absolutnie niebywała, żeby członkowie zarządu atakowali własną redakcję za to, że udziela łamów, krytycznie podchodząc do jednego ze znanych reżyserów.

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale