Wtorek. Imieniny miesiąca. Dziennik dowódcy.
Czytam i nie wierzę. Serio. Z całą moją odpornością na wszechobecną głupotę, ze znajomością amatorki rządzącej w branży marketingu politycznego, z dziecinnym podejściem polityków do kwestii swojego wizerunku ośmielam się powiedzieć: Jerzy Szmajdziński i SuperSzmajo - to wspaniała droga!!!
SuperSzmaja to odmiana Supermana. Powiem więcej - to Superman na miarę naszych możliwości! "Czy Wy wiecie, co my robimy tym SuperSzmają? My otwieramy oczy niedowiarkom. Mówimy - to jest nasze, przez nas zbudowane. I to nie jest nasze ostatnie słowo!" Chociaż nie, to ostatnie słowo, głupota marketingu politycznego sięgnęła zenitu. Superbohaterowie - niezniszczalni, obdarzeni supermocami, supertalentami, albo świetlnymi mieczami. Ludzkość wielu wytrzymała. Wspomnianego Supermana, Bat-mana, Skywalkera, Hulka, Rambo, Atomówki, Johnniego Bravo i naszego, rodzimego Asa. Ale SuperSzmaja to zupełnie inny wymiar.
SuperSzmaja w przeciwieństwie do innych superbohaterów jest prawdziwy. I udowodni to latając po sejmowych kuluarach. A jeśli nawet nie, to tylko z powodu dobrych obyczajów i grawitacji, a nie że niby nie potrafi. Co więcej, SuperSzmaja potrafi również gotować i udowodni to! Wspaniałe, wielkie, zdumiewajace! Szmajdziński to SuperSzmaja. I odwrotnie. SuperSzmaja to Prezydent. SuperPrezydent. Biedna młodzież. Jaka ona musi być głupia i bezkrytyczna. Bezmyślna i prosta w obsłudze. Bawiąca się od rana do wieczora plastikowymi superbohaterami. Hmmm... Chyba że nie dostrzegłem przebłysku genialnego zła zawartego w tym planie... Może SuperSzmaja jest dla pięciolatków... Jak dorosną, będą mieli wdrukowane w głowy że Prezydent to SuperSzmaja! Jak gąsiątka uznające za mamę pierwsze żywe stworzenie które zobaczą. Zwracam honor! To, k5, genialne! :p
Jeszcze tylko cytat z Aleksandra Kwaśniewskiego z obozu, znaczy z Kryptona, SuperSzmaii: "To nie jest poważne potraktowanie wyborów i urzędu prezydenta". Howgh!
80
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)