Ostatnimi czasy CBA regularnie szlifuje swoje umiejętności wchodzenia do mieszkań. Po opanawaniu prywatnej siedziby Pawła Piskorskiego przyszła pora na Marcina Rosóła. CBA pomimo braku wsparcia Mariusza Kamińskiego ponownie dała radę i zabezpieczyła dokumenty i komputery pana Rosoła. W celu sprawdzenia oczywiście.
Rola Marcina Rosoła w całej sprawie jest o tyle ważna, że wszystko wskazuje na niego jako osobę bezpośrednio przekazującą rodzinie Sobiesiaków informację o działaniach CBA. Więcej o scenie w "Pędzącym Króliku" dowiemy się 18 lutego, kiedy to Rosół stanie przed obliczem komisji hazardowej. Może nawet dowiemy się skąd złote dziecko grupy Sheratona wiedziało o akcji CBA. A może pojawią się jeszcze inne okoliczności związane ze sprawą?
Pytanie do CBA i prokuratury - dlaczego dopiero teraz zabezpieczono ewentualne materiały dowodowe w mieszkaniu Marcina Rosóła? Z tego co pamiętam Rosół został przesłuchany przez prokuraturę na początku śledztwa, jeszcze w 2009 roku. Czy to oznacza, że w sprawie pojawiły się jakieś nowe ustalenia albo fakty? Więcej informacji na temat przeszukania pojawi się pewnie w ciągu kilku dni, ale czy szanowni prokuratorzy nie powinni sprawdzić na początku afery czy Marcin Rosół nie był zaangażowany w pisanie ustawy hazardowej? Przecież wiele wskazuje na to, że był pośrednikiem pomiędzy rodziną Sobiesiaków i Mirem, a tym samym musiał kontrolować stan prac nad uregulowaniem hazardu.
Zakładając, że zabezpieczone materiały są czyste, dowiedzie to niewinności Rosóła (który zapewne o sprawie dowiedział się przypadkiem i nie pamięta od kogo) czy dowiedzie opieszałości prokuratury? Można też zaryzykować tezę, że Rosół nie wymienił dysków w komputerach, ale patrząc na przebieg jego kariery na to bym nie liczył.
133
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (15)