Bo zaprawdę wielkim człowiekiem być trzeba, żeby zakwestionować słowa Beaty Kempy. Na szczęście dla Premiera, przesłuchanie przed komisją to nie mecz piłki nożnej, można poprosić o czas i cofnąć taśmę. Taka drobna aluzja do FIFA i interwencji sił nadprzyrodzonych w boską rękę Maradonny czy już bardziej ludzką rękę Thierriego Henriego.
Tak sobie słucham jednym uchem zeznań Donalda Tuska i cóż, wiarygodność Premiera póki co nie ucierpiała. Z punktu widzenia szeroko rozumianego marketingu politycznego wypowiedzi szefa rządu brzmią wiarygodnie i są solidnie uwiarygodnione rzeczowymi opisami. Jak dotąd nie można zarzucić ani Donaldowi Tuskowi ani posłom z komisji dążenia w jakimś określonym kierunku ewentualnie do odkrycia faktów dotąd opinii publicznej nieznanych. Generalnie rzecz biorąc Premier barwnie opisał zasady pracy którym podlega szef rządu z mocnym pokreśleniem faktu, że tej pracy jest bardzo dużo, a tym samym wszystkim osobiście zająć się nie sposób. Dzięki czemu Donald Tusk skutecznie wymknął się oskarżeniom o niedopełnienie obowiązków pilnowania swoich ministrów i kontrolowania ich powiązań z tzw. lobbystami. Co zgodnie wpisuje się w rozważany wcześniej prawdopodobny schemat zeznań Premiera.
Co do CBA i przecieku to zgodnie ze spekulacjami coraz silniejszy nacisk położony jest na sprawę nieprzestrzegania przez pracowników biura procedur bezpieczeństwa i ochrony danych poufnych. Co oznacza niemożność odrzucenia możliwości, że Marcin Rosół o sprawie dowiedział się wprost od CBA. Co znów "cofa" nas do zeznań przed komisją w dniu 18-tego lutego. "Cofa" gdyż komisja powinna od tych zeznań rozpocząć działania. Kompletu dopełniają zeznania Jacka Cichockiego, sekretarza kolegium ds. służb specjalnych w sprawie spotkania Premiera z Mariuszem Kamińskim 14-go sierpnia 2009, w których szef CBA chciał aby szef rządu interweniował w sprawie podejrzanego procesu tworzenia ustawy hazardowej. Jeszcze 11 września 2009 Premier w piśmie do CBA domagał się sporządzenia analizy prawnej postępowania swoich podwładnych, a 18 września 2009 CBA zawiadamia prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w przebiegu prac dotyczących ustawy hazardowej. W międzyczasie, 24-go sierpnia 2009, dochodzi do przecieku w "Pędzącym Króliku". Że tak sobie odświeżę linijkę czasową.
Przesłuchanie Donka straciło cały urok po jego rezygnacji z kandydowania na urząd prezydenta, przynajmniej tymczasowej rezygnacji. Póki co, (do godz. 13-tej z minutami), brak danych wskazujących, że to od Premiera Marcin Rosół dowiedział się o działaniach CBA. A przy okazji Rosóła - wczorajsze "przeszukanie" w jego domu zyskało nowy wymiar kabaretowy - funkcjonariusze grzecznie poprosili o potrzebne im rzeczy, bez zbędnego zamieszania je otrzymali i sprawę "przeszukania" uznali za zakończoną.
A to Polska właśnie.
41
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)