Parafrazując słynny skecz Kabaretu Dudek:
"Dana informacja podlegająca ciśnieniu napotykając na otwór, czyli szczelinę, wypływa. Praw psychologii Pan nie zmienisz i nie bądź Pan głąb".
Drugi cytat to kilka solidnych lewych prostych we własne piersi: " 'Rz' dotarła do treści zeznań Ryszarda Sobiesiaka, biznesmena z branży hazardowej, które 6 stycznia 2010 r. złożył w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej". Rzeczywiście, ani słowa na temat pochodzenia treści zeznań, a ja jak dziecko uznałem, że pochodzą z prokuratury. Prokuraturę Okręgową w Warszawie szczerze przepraszam, licząc na szybkie wyjaśnienie kwestii skąd Piotr Gursztyn i Wojciech Wybranowski mieli te materiały.
Potencjalnym źródłem przecieku może być, o dziwo, nasza dzielna i rozśpiewana komisja śledcza. Kserokopie zeznań dostali już w zeszłym tygodniu, co potwierdziła Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur. Wcześniej taką informację podał rzecznik rządu Paweł Graś, co z kolei rodzi pytanie skąd o tajnych materiałach przekazywanych komisji śledczej z prokuratury wie rząd. Zgodnie z info z tvp.info do dokumentów mieli dostęp członkowie komisji Bartosz Arłukowicz i Zbigniew Wassermann, a także sześciu, niewymienionych z nazwiska, asystentów członków komisji. Gdzie był "otwór", nie wiadomo. Nie jest wykluczone, że nowa komisja śledcza ds. przecieku w poprzedniej komisji śledczej całkowicie to wyjaśni. I miejmy nadzieję, że w tej nowej komisji ds. przecieku do przecieku nie dojdzie, bo komisje zaczną nam się mylić a i posłów może zabraknąć :p
Jaka konkluzja? Jeśli potwierdzi się wersja o przecieku tajnych akt z komisji śledczej, autorytet posłów spadnie poniżej poziomu dotychczasowego dna. To oczywiście w pracach komisji nic nie zmieni, jednak każdy oskarżony przez prokuraturę w dowolnej sprawie dla wyjaśnienia której istnieje możliwość powołania komisji śledczej z czystym sumieniem może odmówić składania zeznań powołując się na możliwy wyciek akt.
84
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)