Długo oczekiwane zeznania Marcina Rosoła wyjaśniły całe mnóstwo kwestii od wielu miesięcy spędzających sen z powiek opinii publicznej. Pojawiły się również nowe, nieznane wcześniej wątki. Wątki, które w pełni uzasadniają opinię Beaty Kempy i Jarosława Urbaniaka iż mamy do czynienia z megaaferą. Zeznania Rosoła są wstrząsające! A całość zmieszana.
Pierwszy wstrząs to zachowanie agentów CBA. Biuro mając wiedzę, że świadek może być kluczową osobą w całej sprawie, postanowiło zaanonsować swoją rewizję, tym samym umożliwiając Rosołowi ucieczkę, samobójstwo lub przygotawnia zasadzki na agentów. Być może CBA bało się Rosoła? Nie chciało go drażnić więc zadzwoniło, buty zdjęło, nie rozstawiało nikogo po ścianach. Gość w dom, Bóg w dom. Dali się zwabić do gabinetu, poprosili o komputery na dni dwa. Dostali, podziękowali. Nie dowiedziliśmy się tylko czy kawkę wypili. A to ważna kwestia dowodząca komitywy w jakiej pozostaje Rosół z podwładnymi Mariusza Kamińskiego. I, co najważniejsze, czy o przeszukaniu w duchu wzajemnego zrozumienia szef CBA miał wiedzę?
Wstrząs drugi to tajny mecz rozegrany 19 sierpnia pomiędzy drużyną w składzie Donek, Grzesiu z przystawkami, a bliżej nieokreślonymi siłami militarnymi. 19 sierpnia to data kluczowa, więc i kluczowy jest mecz. Ponieważ grupa Sheratona spotkała się już wczesniej "na zakładzie" i mogła spokojnie wszystko dogadać, naturalnym wydaje się pytanie o piłkarski pojedynek. O wynik, stawkę i o przeciwnika. Wyjaśnienie, że "to wojsko było" jest całkowicie niewystarczające. W pełni popieram stanowisko mojego Maleństwa: "Z pewnością jest to nowa okoliczność. Trzeba wyjaśnić o czym panowie tam rozmawiali". Koniecznie. Jeśli to wojsko, to kluczową kwestią staje się pytanie, czy zwierzchnik sił zbrojnych wiedział o tym meczu?
Wstrząs trzeci to szeroki zakres obowiązków Marcina Rosoła. Zajmuje się i finansami, i organizowaniem, i kontaktowaniem, a do tego jeszcze robi za head huntera. Proszę nie mylić z biurem pośrednictwa pracy - zdecydowaną większość maili z podaniami o pracę Marcin Rosół rekomenduje outlookowi jako spam. Ale jeśli ktoś szuka osoby z odpowiednimi kwalifikacjami na dowolne stanowisko w bardzo ważnej instytucji jak w dym do Marcina. W tym świetle pojawia się problem zatrudnienia w spółkach skarbu państwa - kto dostał stanowisko z rekomendacji Rosoła? Być może uda się rozszerzyć megaaferę do hipermegaafery.
I zmieszanie. Komisja hazardowa to żenujące widowisko. Patrząc na nasze prawodawstwo nie spodziewałem się po posłach jakichkolwiek fajerwerków intelektualnych ani podążania w kierunku zbudowania usystematyzowanej struktury wydarzeń i osób w wydarzenia zaangażowanych. Ale to co pokazali wybrańcy narodu nie da się nawet podpiąć pod termin "komisja wyborcza".
Aż chce się wyjść z kina.
52
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)