Czy reporter musi kłamać? MUSI!
Jak obliczyć liczbę ludzi obecnych w jednym miejscu?
W czasach kolonialnych biały pan pytał swojego czarnego wysłannika: ilu ludzi widziałeś? Ten odpowiadał wg swojej oceny: „jeden” lub „dwa” lub „mnóstwo” lub „mnóstwo za bardzo”. I takie określenie liczby, panu odpowiadało, bo wiadomo, że ten czarny to od małpy niewiele się różni, więc nie można wymagać od niego by umiał liczyć. (Gdy na dwie kupki kładł kilka bananów i na dalszej - większą ich liczbę, małpa bezbłędnie jednak wybierała dalszą i liczniejszą wiązkę).
Jeżeli czarny wysłannik był pod wrażeniem ilości zaobserwowanych osobników to mówił „mnóstwo za bardzo”.
Czasy dzisiejsze, wysoka kultura, wysoka cywilizacja, małpy tylko w zoologu (czy aby na pewno?), wszyscy pokończyli jakieś skomplikowane szkoły i liczyć potrafią – niektórzy operują miliardami i nawet więcej. Liczą i obliczają wtedy, kiedy im to potrzebne. Są zawody i sytuacje, kiedy ścisłe określenie wielkości czy liczby jest niezbędne, a brak precyzji obliczenia może się zemścić okrutnie. Policjant woła przez radio: widziałem tylu ..... bandytów, taki .... agresywny tłum i potrzebuję takiej.... pomocy. Reporter składa sprawozdanie z koncertu, meczu: przybyło tylu ... uczestników. Jeden i drugi liczy precyzyjnie, bo nie jest małpą ani małpopodobnym i nie określa liczby na „mnóstwo za bardzo”. Czyżby?
Warszawa, manifestacja w rocznicę katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2011 r. Manifestacja jest wielowątkowa: od samego rana odprawione zostają msze święte, pod Pałacem Prezydenckim gromadzi się tłum, ulicami w różnych okresach przesuwa się tłum, który może być agresywny, ale jeżeli nawet nie, to poważnie utrudnia ruch. Policjant (i to wysoki rangą, korzystający z pomocy wielu funkcjonariuszy) określa: „około 3 tysięcy”. Reporterzy Rzeczpospolitej (gazety poważnej, podającej tylko ważne i sprawdzone wiadomości i korzystającej z najlepszych w kraju reporterów o wysokiej sprawności zawodowej) piszą: „ przed Pałacem Prezydenckim przed godziną 8 już był tłum” („mnóstwo”? czy „mnóstwo za bardzo”? – nie wiadomo – nie sposób policzyć). Wnikliwy jednak opis wydarzeń postępuje: „w tym czasie (delegacja PiS odbiła na Powązki – moja uwaga) większość manifestantów pozostała na Krakowskim Przedmieściu...” (ilu? mnóstwo?, mnóstwo za bardzo? nie wiadomo – nie warto, czy nie dało się obliczyć?). Dzieją się różne rzeczy i różne działania i tu i tam np. w Sali Kongresowej..., Anioł Pański, telebiny z filmami itd. Itp. – tylko dla kogo? Kto z tego korzysta? Może garstka? „mnóstwo”? czy „nie za bardzo”? Przemawia pewien znany człowiek (Nazwisko i kilka zdań, może trzy? Też nie potrafię policzyć). „ Po zakończeniu spotkania jego uczestnicy przemaszerowali pod Pałac Prezydencki" - (a tam był jeszcze ten „tłum” z „od rana”? czy też może sprawna policja i straż miejska już go rozpędziła? Nie wiadomo, może się uchował). „Tam do KILKU TYSIĘCY (wytłuszczenie moje) manifestantów przemówił Kaczyński”, czyli do tych pozostałych kilkunastu, czy też kilkudziesięciu tysięcy innych obecnych niemanifestantów (nie policzonych, może więc jednak było ich „mnóstwo za bardzo’?) nie przemawiał! Jak on tego dokonał, że doszło do tych kilku tysięcy? Czy mówił może „grypserą pisowską” czytelną tylko dla wtajemniczonych? Nie wiem i nie wiedzą tego pozostali czytelnicy Rzepy, którzy mieli szczęście nabyć i przeczytać Rzepę, a nie mieli szczęścia być w tym nieokreślonym tłumie (a może odwrotnie? Kto to wie?....)
Jak obliczać liczebność tłumu dla REPORTERÓW i POLICJI - w nast. odc.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)