bilbo bilbo
691
BLOG

BRONIĘ DORNA - POWAŻNA SPRAWA!

bilbo bilbo Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

W liście otwartym Ludwik Dorn w żartobliwej, prześmiewczej formie zaprotestował przeciwko...... właśnie.... przeciwko komu? ....A może czemu? ....Dokładnie dowiemy się z poważnych krytyk i analiz poważnych polityków. Odezwą się i ci wymienieni przez Dorna, a także i ci nie wymienieni (wg klucza: nie wymieniony, nie zaczepiony, ale urażony za takie pomiatanie autorytetami, wyśmiewanie i wyszydzanie luminarzy polskiej inteligencji, ludzi zasłużonych w kulturze, nauce, publicystyce itd., itd.) Wyjaśnią nam dokładnie, że osobnik ten już raz przyłapany na przewlekłym alkoholiźmie, staczał się dalej i wreszcie stoczył się tak dalece na dno, że już nie potrafi odróżnić dobra od zła, człowieka godnego szacunku od krzykliwego, chamowatego awanturnika, od takiego, co skacze na plecy kobiecie, od takiego co wreszcie wycina na twarzy żyletką inicjały klubów piłkarskich. Jednym słowem: ujął się za bandytami, a wystąpił w sposób obraźliwy przeciwko ogólnie szanowanym przedstawicielom społeczeństwa, z włączeniem do tego Konstytucyjnych Organów Państwowych.
Otóż to nie jest wcale wybryk i wygłup przegranego polityka. To nie jest też obrona garstki mniej lub więcej niewinnych demonstrantów, którzy być może mają za uszami jakieś zadawnione przewinienia (machina represyjna już na pewno gorączkowo przeszukuje ich akta). Pan Ludwik Dorn, godny szacunku polityk i poseł, były członek rządu, czujny obserwator naszego życia społecznego dostrzega postępujące odchodzenie od demokracji (nawet tej kulawej, jaką mamy) w kierunku do coraz to bardziej autorytarnych rządów i przeciw temu właśnie protestuje, przy każdej okazji i w różny sposób – obecnie frywolny. Nie tylko on widzi narastające panoszenie się różnych grup niejasnych interesów, gdzie jednoręcy bandyci potrafią więcej zarobić nawet od swoich dwuręcznych właścicieli. Gdzie rozdawnictwo lukratywnych posad jest na porządku dziennym. Gdzie miastem potrafi rządzić dobrze rozbudowana rodzina i liczni krewni. Gdzie szasta się pieniędzmi tam, gdzie powinno się oszczędzać. Gdzie oszczędności robi się na obronności kraju. Gdzie wyroki zapadają według znajomości, sympatii i korzyści sądzących, a nie według sprawiedliwości. Gdzie się wreszcie brutalnie zamyka się ludziom usta. I to nawet pod błahym pozorem, aby się nauczyli moresu i nie podskakiwali z większymi krytykami. Gdyby jeszcze te represje karne miały podstawy prawne! Tych kilkudziesięciu ludzi trzymających transparent z niezbyt przyjemnym (dla niektórych) napisem, lecz nie nieprzyzwoitym! „Matoł” może być słowem obraźliwym, ale nie jest nieprzyzwoitym! Dlaczego piszę „może” ? Dla mnie słowo matoł zawsze było obraźliwe, lecz słowo „cham” było i jest dziesięciokrotnie obraźliwsze. Matoł odnosi się do oceny wrażliwości intelektualnej figuranta i czasem może mieć uzasadnienie merytoryczne. Natomiast cham oznacza osobnika wulgarnego, bez kultury i z lubością obrażającego innych. Jednak polskie niezawisłe sądy uznały (co prawda wybiórczo – wobec określonych osób), że nazwanie kogoś chamem nie jest obrazą i to nawet wobec Pierwszej Głowy Państwa czyli Organu Konstytucyjnego. (Tak na marginesie tych rozważań: ciekawe, czy gdybym do tego pana sędziego lub tej pani sędziny powiedział „ty chamie” to zostałbym skazany? I za co? Za bezprawne użycie formy „ty”? – warto spróbować.)
Otóż premier, nawet największy i najukochańszy (a może najgroźniejszy?) nie jest wcale organem konstytucyjnym i pod tę ksywę (panowie poli-milicjanci) nie można go ująć. Trzymających transparent było wielu, lecz transparent był tylko jeden i tylko jeden raz ewentualnie obrażał ten „organ” (ale nie konstytucyjny!!). Bywało tak, za czasów milicyjnych, że za zamieszki, awantury wynikłe w liczniejszej grupie, karano tylko „prowodyrów’. Czy teraz ukarano mandatem tylko prowodyra, tego np. co napisał, czy tego co najbardziej i najobraźliwiej potrząsał transparentem, albo może trzymał go z wyprostowanym środkowym palcem? Nie wiem, widziałem ksero jednego tylko mandatu i nie mogę wierzyć niedowarzonym informatorom, że ukarano wszystkich, to jest ponad czterdziestu demonstrujących.
Demokracja niby jest, i rządzi się swoimi prawami. Kiedyś była dyktatura stalinowska i postalinowska i tak zwane „Wypadki Poznańskie” (czyli po naszemu lokalne powstanie). Sprawy potoczyły się ostro. Demonstranci strzelali i zabijali (do nich też, i nawet wpierw – ale to nie ma nic do rzeczy). Doszło nawet do zwykłego morderstwa na dworcu na rozpoznanym pracowniku UB. Grupa ludzi ścigała go, biła i zabiła. Sprawcom tego powstania groziła kara śmierci i niechybnie by ją otrzymali i ci wszyscy ścigający Ubola i ci zdobywający na milicjantach broń i strzelający z niej. Sprawa poważna! Dyktatura jeszcze poważniejsza! W czasie procesu bezpieka szalała, obrońców zastraszano, grożono śmiercią.... A jednak, w tej beznadziejnej dla obrony sytuacji, mecenas Hejmowski postawił zdecydowany sprzeciw, że nawet za udowodnione działania zbrodnicze w tłumie, nie można karać bezwzględnie, jak za pojedyncze uczynki. Istnieje takie zjawisko jak „psychologia tłumu” i tłum rządzi się chwilowymi emocjami, które potrafią objąć najbardziej spokojnych i opanowanych ludzi. Obronę mecenasa poparł z pełnym poświęceniem profesor Chałasiński i po uporczywych, wprost bohaterskich wyczynach obrony, proces upadł bez wyroku. Upadł też rząd i nastał inny niby łagodniejszy rząd „rząd ciemniaków” Gomułki.
Panowie i panie sędziowie, panowie i panie policjanci, panowie i panie rządzący: wpiszcie to sobie do sztambucha: Tłum jest nieobliczalny i z tłumem nie należy się droczyć. Trzeba tak działać, aby nawet tłum bił brawo a nie sędziów (w tym przypadku, na razie - stadionowych).

 

bilbo
O mnie bilbo

spokojny i wyrozumiały (lecz z ograniczeniami:dla głupoty i złych intencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości