Wszyscy jesteśmy skazani na Mazurka (że powtórzę oklepaną frazę) ... Dąbrowskiego (no może dzisiaj już nie wszyscy – niektórym lepiej zaczyna wychodzić Ko-Ko...), zawsze jednak Mazurek ma w Polsce mocną pozycję. Jest też inny – nie tak ogólnonarodowy, niemniej popularny, czasem uwielbiany, czasem mocno kontrowersyjny, a także i potępiany – Robert Mazurek. Dla mnie felietony Mazurka w Rzepie zastępowały nieodżałowanego Macieja Rybińskiego. Natomiast wywiady Mazurka w PlusMinus są zawsze smakowitym kąskiem. Jego felietony i artykuły także (z małym wyjątkiem: http://bilbo.poznan.salon24.pl/408460,mazurkiem-graja – ale to przeszłość).
Ostatnia rozmowa Mazurka z Ewą Stankiewicz („Nie prosiłam Niesiołowskiego do tańca” – PlusMinus nr 20) znowu będzie kamykiem do niejednego ogródka. Pierwsi niechętni – ci od strony zagorzałych przeciwników PiS-u – pogłębią swoją o nim opinię jako o dziennikarzu pisowskim, drudzy – ze strony żelaznego elektoratu PiS-u – powiedzą, że miał rację Jarosław, że od lat odmawiał Mazurkowi wywiadu. Jeszcze inna grupa określi tę rozmowę na: dał Stankiewicz popalić (jak to Mazurek!) ale ona też się nie dała. Czyli remis. Ja też tak to określam. Stankiewicz, wkurwiona*) brakiem równowagi politycznej w mediach publicznych i ich jednostronną, służalczą postawą prorządową, zapędza się zbyt daleko, proponując finansowanie mediów prawicowych przez PiS. Mazurek delikatnie (jak na niego?) ale zdecydowanie wyprowadza ją z przeszarżowanej postawy i doprowadza do równowagi. Atakując Stankiewicz za jej przychylność do Tomasza Sobkiewicza, czyni to jednak bardzo umiejętnie, wykazując swój talent polemiczny. Mazurek pokazuje osławiony pazór, lecz tylko pokazuje. Widać, że nie chce rozlewu krwi – nie drapie za bardzo, ani nie szarpie (Niesiołowski ją już dostatecznie naszarpał ...i dosyć). Przeciwniczkę szanuje i daje temu wyraz. Stankiewicz , jako reżyser dokumentalnych filmów, ma już uznany autorytet. Ma to dla Mazurka znaczenie. No... to znowu oberwie od tych pierwszych!
Dla mnie ten wywiad dużo znaczy. Mazurek pokazał, że dalej ma tę klasę, o którą go posądzałem i której byłem skłonny mu odmówić po niefortunnych jego żalach nad zmarnowaniem „żółtych tulipanów od moich córek dla pani Marii”na Krakowskim Przedmieściu.
Wywiady się udają lub nie udają. Gdy przeciwnik jest łatwy (czytaj: głupi, ograniczony, zakompleksiony, arogancki)– udają się łatwo. A gdy przeciwnik ma poziom i klasę, wtedy aby wywiad się udał, wywiadowca musi mu poziomem i klasą dorównać. Tym razem Mazurkowi się udało.
I takie jest moje zdanie, którego nie zmienię!
*) uzasadniony wulgaryzm, którego – także wyjątkowo – użyła i podkreśliła Ewa Stankiewicz


Komentarze
Pokaż komentarze (14)