bilbo bilbo
534
BLOG

Metody prowokacji (oszustw) takie same...głupcy też

bilbo bilbo Rozmaitości Obserwuj notkę 4

 

 
Prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku dał się złapać – jak głupi dzieciak – na starą jak świat „podpuchę” uprawianą przez prymitywne osoby z marginesu. Metody tylko dla głupich, naiwnych, maluczkich, niedorozwiniętych: „sprzedaż Kolumny Zygmunta”, „Dzierżawa Zegara Dworcowego” (pobieranie opłaty od patrzących na zegar). – To są przykłady już wielokrotnie ograne i wprost klasyczne; mają już bogatą literaturę.
Natomiast przytoczę mało znany fakt – lecz bardzo pouczający – i wprost „na czasie”.
Otóż w PRL w Poznaniu za czasów I-sekretarza Szydlaka zadzwonił do naczelnego dyrektora Zakładów Odzieżowych MODENA telefon „od kancelarii tow. Szydlaka” i „asystent” powiadomił, że zgłosi się tam od tow. Szydlaka admirał marynarki wojennej w sprawie uszycia mundurów galowych dla wyższych oficerów udających się z wizytą na Kubę. Po kilkudziesięciu minutach zjawił się facet na portierni i powiadomił, że: „do dyrektora naczelnego od tow. Szydlaka” . To wystarczyło natychmiast (bez przepustki, legitymowania i nawet podania nazwiska) z honorami doprowadzono go do gabinetu dyrektora (portiernia była uprzedzona). Facet opowiedział dłuższą bajeczkę o wizycie na Kubie oraz szczegółowe żądania na temat mundurów: granatowe dwurzędowe marynarki ze złotymi guzikami i stosowne spodnie z lampasami; na rękawach złote galony; materiał – najlepsza angielska wełna. Mundurów miało być kilkanaście. Dyrektor w lansadach przyjął wszystkie żądania, umówił się na następne spotkanie i w zakładach ogłosił alarm: „najważniejsze zamówienie” – oczywiście „na wczoraj”. Rozdano zadania i zaczęto gwałtownie poszukiwać odpowiednich materiałów. W umówionym terminie facet zgłosił się i powiadomił zafrasowanego dyrektora (zbyt krótki termin realizacji), że odkładają zamówienie na późniejszy termin i tylko dla niego ma być natychmiast gotowy mundur. Krawiec zakładowy (! – uwaga ważne!) wziął miarę. Facet przychodził kilka razy i zawsze od portiera do dyrektora witany z honorami.
Wreszcie powiadomiono go, że garnitur jest gotowy do odbioru (to odbyło się telefonicznie na jego telefon). Facet był bardzo wzruszony za tak szybkie wykonanie i powiadomił, że sekretarz Szydlak chce dyrektorowi osobiście podziękować i że następnego dnia po odbiorze zaprasza go na mały bankiet w sali konferencyjnej nr 202 Komitetu Wojewódzkiego. Oszołomiony dyrektor podzielił się ze swoim triumfem z „aktywem dyrekcyjnym” i poddał się błogim rozważaniom, co będzie mógł powiedzieć towarzyszowi Szydlakowi i o co ewentualnie go poprosić (!! – uwaga!). Dyrektor był oczywiście dobrze zaprowadzony partyjnie i w Komitecie Wojewódzkim gościł często (ale na niższych szczeblach). Wiedział o tej sali konferencyjnej, tyle że – po wielu godzinach medytacji – przypomniał sobie, że jest ona na parterze, a w komitecie numery sal trzy cyfrowe są na drugim piętrze. Jeszcze nic nie podejrzewał, ale nie chciał błądzić, więc zadzwonił do sekretariatu z zapytaniem gdzie konkretnie ma się zgłosić, na przyjęcie w „sprawie mundurów na Kubę”. Powiadomiony Szydlak zarządził: faceta przyjąć, a bezpieka po odbiorze go zabierze.
Cała fabryka się śmiała po tym aresztowaniu, którego nie udało się ukryć. Wszyscy się dziwili, tylko jeden krawiec mówił: „mnie od razu podpadło, bo facet był brudny i miał wszy”. Okazało się, że był to bezdomny z pod Mostu Rocha, nocujący w skleconym namiociku, a dzwonił z automatu obok fabryki..
 
Morał dla oszusta (prowokatora): 
 - nie podawać za dużo niesprawdzonych szczegółów.
 
Morał dla oszukiwanego:
- nim się coś powie sprawdzić rozmówcę i nic nie robić (ani nie mówić) ,
poza tym, co należy do dobrze rozumianych obowiązków służbowych.
 
bilbo
O mnie bilbo

spokojny i wyrozumiały (lecz z ograniczeniami:dla głupoty i złych intencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości