Jeden dzień co prawda nie Iwana Denisowicza i nie więźnia lagru, nie Lone Scherfig, gdyż nie jestem prawie młodocianą kobietą, ale zwykłego, mocno postarzałego bezpartyjnego obywatela III-ciej Rzeczpospolitej Nie Ludowej. Nikt mi nie każe rąbać lasu ani wprost przeciwnie – jak tej kobiecie z filmu - szukać miłości, ale mogę robić cokolwiek chcę (byle nie gromadzić się nielegalnie i nie naruszać cudzej godności – szczególnie osób rządzących lub z władzą zaprzyjaźnionych). Mogę dowolnie oglądać telewizje – ale nie chcę (dlaczego, nie powiem) mogę spokojnie czytać gazety... no właśnie... spokojnie? Może i spokojnie, jak ominę strony polityczne, gospodarcze, publicystyczne oraz nawet ...kulturalne. Niech będzie więc, że spokojnie, ale już nie –dowolnie. Ktoś zadbał o to, bym się nie denerwował i przez 3 dni znikła z wszystkich kiosków i agend Ruchu w mojej okolicy GPC. Pozostała jednak Rzepa i podejrzewając, że” nie ma dymu bez ognia”, zacząłem bardziej wnikliwi przeglądać jej łamy.
I oto proszę:
Kryzys co najmniej do 2013 roku i szklany sufit nad gospodarką nawet później (tak prognozuje rząd... o cholera!). A rodziny młodych, wykształconych emigrantów niby czasowych uciekają za granicę (nawet dzieci nam zabraknie i kto będzie pracował na te nasze i wasze emerytury?) Ci co zostają w kraju już nie tworzą rodziny, bo rodzina to balast. Premier, który deklarował, że postawi na rodzinę, wycofuje się z dofinansowania przedszkoli o 500 milionów złotych (o jednej rodzinie jednak pamięta i o dorosłych dzieciach). Potulny sędzia w Gdańsku, gdzie trwa kontrola sądów, pewnie straci stanowisko (no...no... czyżby?) Zaczęło się od poufnej lub tajnej notatki ABW do premiera (czytał, nie czytał ale dostał). Minister spraw wewnętrznych i szef ABW bronią tajności tej notatki i zawartej w niej wiedzy przed ogółem (małokumatych obywateli? Złoto jest, czy go niema? Czy pozostał tylko złoty interes Ambergold?) Jednak notatka – zdaniem posłów – rozesłana została m.in. do premiera, prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu i ministrów spraw wewnętrznych i finansów – ale tylko min. Jacek Cichocki na nią zareagował (ciekawe, czy pozostali adresaci wycofali ewentualne swoje i swoich rodzin i znajomych depozyty w złocie ambergoldzkim?) Okazuje się, że min. Jarosław Gowin ( ten od sprawiedliwości – czyli od sądów!) słynnej notatki ABW albo nie dostał (nie był tym „m.in.” ministrem?) albo nie czytał (ze stachu?) W wywiadzie dla Rzepy min. Jarosław Gowin Elizie Olczyk i Grażynie Zawadzkiej oświadczył twardo: „Nie znam treści tej notatki, więc nie potrafię się do nie odnieść. Z tego co premier mówił publicznie, to dokument zawierał informację, że prokuratura i ABW prowadzą energiczne działania...”
W różnych fragmentach tego wywiadu mówi dużo zaskakujących informacji o swojej niewiedzy lub bezradności (czyżby takie podcięte prawe skrzydło?) Na przykład w ocenie działalności gdańskich sądów, na pytanie „czy podczas pańskiej wizytacji w Gdańsku tamtejsi sędziowie chcieli ukryć przed panem informacje dot. Marcina P?”, odpowiada: „... 20 sierpnia ... poinformowano mnie, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, [po żądaniu przekazania mu akt karnych Marcina P.] ...to już następnego dnia rano zapadła decyzja w wszczęciu pierwszego postępowania dyscyplinarnego... w oparciu o analizę sędziego wizytatora, przeprowadzoną 18 sierpnia, czyli jeszcze przed moim przyjazdem.”
Jak na jeden dzień, to nawet dla doświadczonego w bojach z durną dyktaturą władców PRL emeryta – wystarczy.(Rzeczpospolita Nr 215 z 14/09)
Biedny, niedoinformowany, oszukiwany, pozbawiony możliwości ochrony (ewentualnych) swoich lokat finansowych minister okazał mi się raczej ministrem bezsprawiedliwości.
Snuł on swoje opowieści dalej – ale już beze mnie.
Jed


Komentarze
Pokaż komentarze (6)