Najpierw latami podszczypywali Kaczyńskiego, że nie ma pomysłu na rządzenie Polską, a poza sobą nie widzi nikogo w swojej partii, zdolnego do tego. Potem, gdy – w dobie zagrożenia kryzysowego – zaproponował debatę odpowiedzialnych ekonomistów – wybrzydzano (bo Balcerowicz odmowił, a Rostockiego nie zaproszono). Mimo to debata się odbyła. Następnie Kaczyński (nawet zgodnie z nawoływaniem mediów i wrogich mu polityków) ogłosił propozycję stworzenia rządu technicznego ... i wysunął na premiera profesora Piotra Glińskiego
.
Zawrzało...zawrzało...para buch...koła w ruch... Wszystkie media postawione „na baczność” i „do biegu gotowi...hop” . Zaczęła się „obróbka skrawaniem” – i obu zaangażowanych ... i pomysłu. Zaroiło się od wypowiedzi i artykułów medialnych. Nawet sympatycy Kaczyńskiego znaleźli dziury w całym. Co do pozostałych – to oczywiście: wszystko co od Kaczyńskiego... od złego pochodzi.
Jak to wygląda „na salonie”?
Byłym „przyjaciolom” to się nie może podobać. Marek Migalski ubolewa (szczerze?): „Po co ... Kaczyński wpakował się w całą hecę?.... ktoś naprowadził prezesa na minę i spektakularnie do na niej wysadził.” (?)
Przyjacielski – jak dotąd – Łukasz Warzecha– widzi pewne plusy projektu (no bo musi!), ale też aż 4 minusy:
Po pierwsze – mamy do czynienia z osobą ekstremalnie mało znaną.
Może mało – w jednych, ale może więcej – w innych kołach. Nikt nie rodzi się Bogiem ani marszałkiem (cesarzem...czasami). Mamy już wielu znanych aż za nadto polityków i celebrytów i teraz wszystko zależy: jak się go przedstawi i jak go przestawią. Od jednej, znaczącej w kraju osoby dostał już wotum zaufania. Wystarczy upowszechnić wypowiedzi Piotra Glińskiego w poważnych dysputach. Dał on trafną i miażdżącą analizę sytuacji krajowej, elit, atmosfery i nastrojów. (Tu w Salonie cytuje to Krzysztof Bosak:
Gliński wie co mówi i mówi co wie. Nie daje wiele pola do krytyki jego krytyki jego krytykantom. Aby trafić w cel, trzeba go wpierw zobaczyć... i Gliński widzi.
Po drugie – pojęcie „rządu technicznego” było nierzadko krytykowane przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Rząd techniczny” nie może właściwie istnieć, ponieważ decyzje, jakie podejmuje się, rządząc państwem, mają swoje źródło nie w jakiejś mitycznej, ponadpartyjnej słuszności, ale w paradygmacie, jaki wyznają rządzący.
Zgoda, ale jesteśmy w obliczu kryzysu, który wstrząśnie krajem i może przyczynić się do jego upadku. W takiej sytuacji Anglia oddała pełnię rządów Churchillowi, a potem po raz kolejny Margaret Thatcher. Opozycja uznała po prostu, że sama nie podoła.
My możemy wreszcie zacząć myśleć o państwie i jego egzystencji. To już najwyższy czas i Kaczyński występuje tu niejako w roli przytoczonych angielskich mężów (i kobiet) stanu. Odrzucimy projekt naprawy: państwo może się uratuje, ale my nie...
Po trzecie – wiemy właściwie, że tak właśnie jest, przynajmniej po części. Gliński nie ma teraz najmniejszych szans, jego ewentualna rola w przyszłości pozostaje niejasna. To tworzy niebezpieczeństwo, że cała akcja zostanie sprowadzona jedynie do piarowej zagrywki, mimo że może ze sobą nieść poważną wartość dodaną.
PiS i Kaczyński zrobil swoje. W aktualnych warunkach nic więcej nie może. Nie będzie bezsensownie (jak to mu proponuje Tusk) wyciągał ręki do zgody, bo zgody nigdy nie będzie. Natomiast działanie na rzecz Ojczyzny (przez wielkie O)– zgodnie, jest możliwe. Przecież to ponowna propozycja tego, co miało być w zaraniu sukcesów obu partii PiS i PO. (Rokita na premiera...i co... i nic).
Teraz też jest szansa i też pewnie będzie NIC. Spróbować jednak trzeba! Odpadnie przynajmniej pokrzykiwanie (zorganizowane?) nawet w polonijnych gazetach (Nowy Dziennik):...bo ten szaleniec który już podpalił Polskę co prubuje zrobic ten maly to odizolowac polske od swiata ,zamknac ja w granicach i podporzadkowac sobie i ojcu rydzykowi, jego postepowanie staje sie juz niebezpieczne nie tylko dla polski i polskiego narodu ale nawet dla calgo swiata, uwazam ze w poslce narodzil sie drugi adolf hitler....Kaczyński,Rydzyk I Duda wykorzystujá prostactwo I niewiedzę swojego elektoratu I z łatwościá wpirajá im brednie,a ci im wierzá i służá im swojá głupotá.(pisownia oryginalna)
przez różnych Aleksów i Kolczatki i im podobnych.
Potomni i Historia będą wspominać próby PiS-u powołania rządu technicznego i roztrząsać możliwości ich realizacji. Syn Piotra Zychowicza pewnie napisze podobny do „Pakt Ribbentrop-Beck” tom: „Pakt Kaczyński-Tusk”; będzie pewnie pisał: „co by było, gdyby PO (czytaj Tusk) przyjęło propozycję PiS (czytaj – Kaczyńskiego).
Po czwarte – i to jest właściwie najważniejsze pytanie – co dalej z prof. Glińskim i jego misją po dzisiejszej konferencji? Jak właściwie ma wyglądać jego zadanie?
No właśnie, jak ma wyglądać to zadanie? Wystarczy, że pozostali poza PO (w więc wszystkie mniejsze partie) wyrażą chęć zagłosowania za wnioskiem PiS i wtedy – w podskokach – Tusk i jego partia zgodzi się (bo nie pozostanie im nic innego).


Komentarze
Pokaż komentarze