W koszmarnych scenach dla naszego sportu piłki nożnej zabłysła raca humoru, krytyki, dogłębnej i zjadliwej analizy.
50 tysięcy ludzi siedziało jak zamurowane na swoich z trudem zdobytych krzesełkach (i pilnowało aby broń Boże nie pomylić numerków - bo będzie gorzej) czekalo - na co? Przecież nie na Godota? Oczadziali, mimo otwartego dachu. Ogłupiali, idiotycznymi wyjaśnieniami... razem z nimi, co najmniej pół Polski. Ci ... co zaplacili za bilet i ściskali go w drżącej ręce... Ci co wymeldowali już się z hotelu... ci co zaparkowali swoje kochane 4 koła gdzieś daleko lub bliżej stadionu ... wszyscy oni modlili się o jedno: "aby się udało, aby się rozpoczęło, aby się nie zmarnował wydatek na szalik, fikaśny kapalusz i trąbkę" . I tak dalej dawaliby się zwodzić, może do rana i czekać...czekać...
Znalazło się dwóch mądrych ludzi (kibiców z prawdziwego zdarzenia). Poświęcili się dla oduroczenia tych mas głupoli... "Trzeba im pokazać, że to już koniec... przecież po boisku można tylko pływać! Czy można wymagać od zawodników i piłki aby poruszali się w sensowny sposób? Czy wy tego nie widzicie? Idźcie do domu, jeżeli nie potraficie nic innego...!"
Jak myślicie panowie (a może panie?) sędziowie, czy w temperaturze nieco powyżej zera przyjemne jest pływanie szczupakiem po boisku? Czy to tylko taki krańcowy wygłup? Nie! To dramatyczny pokaz : POZBĄDŹCIE SIĘ WSZELKIEJ NADZIEI ... SPŁYWAJCIE! Tych dwóch ludzi uratowało honor tych pozostałych 50 tysięcy i pokazało milionom telewidzów: gra skończona.
Za poświęcenie dla ogółu dostali wyroki! Brawo sędziowie i... sędzia Milewski niech im przywali piątkę. Wszystko lege artis. Prawo, jest prawo... Ale... wszystkie telewizje pokazały odważnych i zdeterminowanych nurków błotnych i winne im są honorarium - i to porządne - za występ. My też złóżmy się na nagrodę publiczności.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)