bilbo bilbo
881
BLOG

POTĘGA MATEMATYKI – KRÓLOWEJ WSZYSTKICH NAUK

bilbo bilbo Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Mówi się, że: co się nie da objąć zapisem matematycznym – nie jest nauką. Może to przesada... a może nie. Nie jestem matematykiem – nawet byle jakim – a tylko chemikiem od benzyny, smarów i czasem... wybuchów. Miałem jednak zaszczyt być słuchaczem matematyki u Profesora Kazimierza Zarankiewicza*), który z wielkim poświęceniem (i oczywiście z narażeniem życia) wykładał nam matematykę na Wydziale Chemii Tajnej Politechniki Warszawskiej ulokowanej po Powstaniu w Częstochowie. Był to nasz umiłowany wykładowca z ogromnym poczuciem humoru oraz z niezwykłym talentem popularyzatorskim. Jego powiastki i zagadki matematyczne krążyły po świecie matematycznym, wielokrotnie powielane. Przekonałem się o tym, gdy po wojnie próbowałem kontynuować studia na Uniwersytecie Poznańskim i czekałem w sekretariacie u profesora Władysława Orlicza na weryfikację poświadczenia zdanych wojennych egzaminów u prof. Zarankiewicza. Usłyszałem, jak prof. Orlicz (również bardzo znany matematyk „ze szkoły lwowskiej”) przytacza jedną z zagadek (zdaje się o windach) prof. Zarankiewicza obecnym u niego w gabinecie kilku profesorom. Oczywiście, prof. Orlicz, gdy stanąłem przed jego obliczem, z entuzjazmem potwierdził moje karty egzaminacyjne z „Kursów Akademickich w Częstochowie” **) z podpisem profesora Zarankiewicza.

Wszyscy, którzy liznęli trochę wiedzy matematycznej, lecz także i doświadczeni matematycy, dla których liczby zespolone, urojone oraz działania na liczbach nie są obce, często dają się zaskoczyć i w prostym zadaniu dać świadectwo braku dostatecznej wyobraźni matematycznej. Mieliśmy dużo uciechy, jak nasz najsilniejszy w wiedzy matematycznej, fizycznej i chemicznej, pretendujący do asystentury u prof. Zarankiewicza i Osmana Achmatowicza***), Olgierd Wołczek****) dał się złapać jak dziecko na prostą zagadkę o wielokrotnym składaniu bibułki papierosowej. Tę zagadkę ogłosiłem jako błyskawiczny konkurs na łamach Salonu 24 dla brylujących w dziale naukowym blogerów o zacięciu teoretyczno-fizycznym z mocną podbudową krytyczną do obu teorii Einsteina i poglądów o wszechświecie.

Tekst: Odpowiedz uczciwie (bez obliczeń, kalkulatora itp.), natychmiast, intuicyjnie:
> Masz kartę papieru o nieograniczonej powierzchni i minimalnej grubości bibułki papierosowej (0,1 mm). Zaczynasz ją składać w pół, i jeszcze raz w pół itd. itd.
> Pytanie: ile razy jesteś zdolny złożyć ten arkusz bibułki?

 Nie doczekałem się prostej odpowiedzi np.: „15” lub „30” lub „50”. Natomiast rozpoczęły się dywagacje na temat użytych przeze mnie słów określających brak ograniczeń powierzchniowych, kątów zagięcia itp. Co zmusiło mnie do riposty:
Moi kochani –  Nie zawiedliście mnie! Prostą operację składania kartki papieru potrafiliście tak skomplikować (aby nie odpowiedzieć wprost i błędniepodejrzewam), że teraz nawet Zenon nie dogoni ani żółwia, ani sensu tej gonitwy... i testu. Bravo! (Wszystko toczyło się w ramach komentarzy do notatki Robakksa „Kwant czasu”, w której autor „naukowo” objaśniał tzw. „paradoks Zenona”)
A sprawa była prosta. Mój 8-letni prawnuczek, już szachista, któremu opowiedziałem podobną bajeczkę o szachach i szachownicy, na tej samej zasadzie podwajania wartości, odpowiedział natychmiast: „przecież jest to potęgowanie liczby „2”.
Złożenie 10-krotnebibułki o grubości 0,1 mm daje grubość 1.024 x 0,1 = 102,4 mm
A już 20-krotne – 1.048.576 x 0,1 = 104.857,6 mm co odpowiada 105 m
------------------------------------
 
*) Kazimierz Zarankiewicz – profesor mechaniki teoretycznej Politechniki Warszawskiej od 1946roku. Teoretyk lotów kosmicznych. Prace z topologii, teorii grafów, teorii funkcji zmiennej zespolonej, teorii liczb. Znakomity dydaktyk i popularyzator. Współzałożyciel i pierwszy prezes Polskiego Towarzystwa Astronautycznego, od roku 1957 wiceprzewodniczący Międzynarodowej Federacji Astronautycznej.
 
**)„Kursy Akademickie”.  Po nagłym i niespodziewanym opanowaniu 16 stycznia 1945 r., silnie umocnionej jako twierdza, Częstochowy przez 21 czołgów sowieckiego zwiadu pancernego (co można było potraktować jako cud, a było wynikiem brawurowego pijackiego ataku po „zdobyciu” w nieodległym miasteczku magazynów z wódką w niemieckiej hurtowni handlowej), władze naszej tajnej Politechniki Warszawskiej ujawniły uczelnię i posiadając jakieś zakulisowe umocnienia, doprowadziły – mimo bardzo silnego oporu sowietów i lubelskich mocodawców rządowych – do uznania istnienia tajnej organizacji uczelnianej. Jednak stanowczo sprzeciwiły się reaktywowania jej jako „Politechnika Warszawska” i uznały jako „Kursy Akademickie” na prawach wyższej uczelni. Ten efekt skutkował objęciem słuchaczy zwolnieniem od poboru i w efekcie uratował im wszystkim (i mnie) życie. Nie jest to fantazja, bo moi koledzy z pracy zawodowej, objęci poborem, zostali w trybie pilnym, bez przeszkolenia, pod nadzorem wojskowym wysłani na front na tzw. „Wał Pomorski” i tam, wysłani do beznadziejnych ataków, wystrzelani karabinami maszynowymi przez Niemców.
 
***) Osman Achmatowicz, Tatar, profesor chemii organicznej o sławie międzynarodowej, bardzo znany i aktywny w światowych strukturach naukowych. Jego autorytet i udział jako wykładowcy chemii organicznej w Tajnej Politechnice Warszawskiej niewątpliwie pomógł w uznaniu istnienia „Kursów Akademickich”.
 
****) Olgierd Wołczek, późniejszy doktor nauk fizycznych, współzałożyciel z prof. Zarankiewiczem Polskiego Towarzystwa Astronautycznego. Wówczas nosił teczkę za prof. Achmatowiczem.
bilbo
O mnie bilbo

spokojny i wyrozumiały (lecz z ograniczeniami:dla głupoty i złych intencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości