bilbo bilbo
1201
BLOG

WIELKA PRZEGRANA MAZURKA Z PITERĄ

bilbo bilbo Rozmaitości Obserwuj notkę 10

 

Wpierw przypomnienie – dla tych, którzy mieli normalne dzieciństwo oraz objaśnienie – dla tych którym tego zabrakło:
 
Istniała kiedyś taka popularna gra wśród dzieci  (dziś już przez nachalne komputery wyrugowana z programu zabaw dziecinnych). Polegała ona na próbie odporności psychicznej. Jedno dziecko zadawało pytania, a drugie miało obowiązek odpowiadać tylko jednym słowem: „pomidor” W dobrze prowadzonej grze i przy sprawnym pytającym, który zadawał wciąż uporczywie to samo pytanie, by nagle przejść do innego, przy czym pytania stawały się co raz drażliwsze i uporczywie powtarzane... aż ... odpowiadający zamiast „pomidora” bąknął coś na temat... i przegrywał.
 
Otóż ostatnia „Rozmowa Mazurka” (Rzepa, Plus Minus Nr 27), w której pan redaktor Robert Mazurek prowadził z panią byłą minister od korupcji Julią Piterą, zamieniła się z normalnego wywiadu w grę. Redaktor Mazurek, jak zwykle dobrze przygotowany tematycznie i chyba pewny siebie (bo obiekt raczej bez wielkich szans), rozpoczął prawidłowo. Takie spokojne wprowadzenie w temat, by za chwilę rzucić pierwsze już bardziej dociekliwe pytanie. Pani Pitera odpowiedziała... lecz nie na temat tylko coś tam jakby w konwencji: „pomidor”. Zaskoczony Mazurek powtarza pytanie... odpowiedź ta sama: „pomidor”.
I tu zaczęła się gra narzucona przez panią posłankę Piterę – gra w „pomidora”.
 
Redaktor Mazurek rezygnuje z powtarzania pytania, przechodzi do innego... i znowu... „pomidor”. Powtarza pytanie uporczywie i stale otrzymuje tę samą odpowiedź...(trochę inny „pomidor” ale „pomidor”).
 
Pani Pitera nie daje się wyprowadzić z narzuconej przez siebie konwencji dziecinnej gry, by po wielu „pomidorach”, znudzona zabawą odesłać Mazurka do domu.
 
I tak pan redaktor Mazurek ze swoimi „bombowymi” tematami, wspomagany dokumentami o najwyższej wadze (wyrok Sądu Najwyższego) oraz powszechnie znanymi i opublikowanymi wydarzeniami i omówieniami musiał się poddać i oddalić się w nastoju podobnym chyba do naszej ukochanej Isi po półfinale.
 
Pozostaję w rozterce: gratulować pani Piterze, czy współczuć panu Mazurkowi?
 
A może....?
 
bilbo
O mnie bilbo

spokojny i wyrozumiały (lecz z ograniczeniami:dla głupoty i złych intencji

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości