MIERNOTA ELITY BIJE PO OCZACH
Zmarł Tadeusz Mazowiecki po ciężkim wyczerpującym życiu i po ciężkiej bolesnej chorobie. Był Człowiekiem nieprzeciętnym, który odcisnął swój znak na kartach naszej narodowej historii. Zostawił zasmuconą rodzinę i wielu przyjaciół oraz sympatyków. Odszedł. Oddalił się również od swoich przeciwników i wrogów, których niewątpliwie miał też niemało.
Pogrzeb. Ceremonie kościelne. Następuje wyprowadzenie zwłok. Kościół pełen ludzi, a znacznie więcej przed kościołem. W bliskim sąsiedztwie z trumną otoczoną przez najbliższych, liczne gromady uczestników pogrzebu. Tych co przyszli, bo tak im dyktowało uczucie i więź duchowa ze Zmarłym ale także tych, co przyszli bo tak wypadało, bo piastują różne eksponowane stanowiska, bo tam będzie ELITA i trzeba się w ramach tejże elity pokazać, bo tak nakazuje obyczaj elity – tam gdzie się coś dzieje – trzeba być!
Patrzę... i oczom nie wierzę... ci dalsi obecni... ci z elity... na widok trumny zaczynają KLASKAĆ i oklaski (nie takie znów huczne i żywiołowe) trwają w miarę przenoszenia trumny do karawanu. Czy im się coś pomyliło czy też mnie? Gdzie oni są... ? na pogrzebie...? czy na spekteklu...? No tak – to dla nich show, a na czymś takim wypada klaskać, aby pokazać, „że uczestniczę – tak jak ci ważniejsi ode mnie – którzy też biorą udział – żywy (lub nieco ospały) ale zaakcentowany”.
Zastanawiam się... kogo lub co ci ludzie – ta nasza elita – oklaskują...? trumnę...? Zmarłego...? udaną imprezę...? i po chwili refleks: dobrze, że tak niemrawo klaskali (mimo, że na stojąco!), bo przy większym ładunku nastroju, może zaczęliby skandować: Ta-de-usz, Ta-de-usz?
Jestem niedzisiejszy (a nawet grubo przedwczorajszy) i w moim przekonaniu (zgodnie z naszą kulturą chrześcijańską) śmierć człowieka jest czymś smutnym i pozostawia po sobie żal. Należy więc w obliczu śmierci (a także podczas pogrzebu) zachować powagę i podkreślić szacunek dla Majestatu Śmierci.
Od wieków mężczyżni na widok konduktu pogrzebowego zdejmowali nakrycie głowy, umundurowani – salutowali. Zmarłemu fundowano kwiaty lub modlitwę, ale oklaski są dla żywych i mają dać wyraz NASZEMU ZADOWOLENIU i NASZEJ APROBATY DLA POCZYNAŃ OKLASKIWANEGO! ŻYWEGO!
Naszym prześwietnym elitom, o wysokim wskaźniku inteligencji, o wysokich i licznych tytułach, piastujących zaszczytne godności państwowe (i kulturalne), proponuję:
Ø chcecie okazać swój żywy udział i podkreślić swoję więź z innymi na okazałym pogrzebie – idżcie na całość i żywiołowo – jak na stadionie – trąbki, bębny i może nawet...race?
W kulturze afroamerykańskiej o wybitnym podłożu religijnym (przenikających się nawzajem różnych wierzeniach), a także przez wieki ciężko doświadczanych w życiu, śmierć człowieka jest radosnym wyzwoleniem od tych trudów życiowych i przejściem do drugiego ważniejszego etapu – duch zmarłego jest ważniejszy od żywych członków rodziny i jest czcony. Pogrzeb i kondukt jest pełen radości, śpiewu i muzyki (vide: „Gdy wszyscy Święci idą do Nieba” np. w wykonaniu L. Armtronga).


Komentarze
Pokaż komentarze (19)