Motto: Fantazjo, a wisz? Życia nie przejaskrawisz
Otrzymywałem wieści, że poprzedni tytuł (chociaż adekwatny do treści) jest nieczytelny (mało zrozumiany) wprowadziłem ten powyższy zamiast: WJ c/a RK
Wczoraj cała Polska (no, może nie cała, może pół) a także przedwczoraj i wcześniej, wzorem ubiegłych lat, zajmowała się dywagacją nad statusem płk. Ryszarda Kuklińskiego, w świetle starej wypowiedzi generała Wojciecha Jaruzelskiego: „jeżeli on jest bohaterem, to my wszyscy jesteśmy zdrajcami”. Takim erystycznym przyporządkowaniem do siebie i do swojego statusu wszystkich oficerów i żołnierzy PRL, Jaruzelski znokautował próby postawienia Kuklińskiego na piedestale największego (i skutecznego) bohatera narodowego oraz nadania mu najwyższych odznaczeń państwowych (nie mówiąc o awansowaniu na generała). W wypowiedzi Jaruzelskiego była część prawdy (a wiadomo, że połowa prawdy to często całe kłamstwo). Bo cała prawda odnosiła się oczywiście do samego Jaruzelskiego i jego najbliższego (a poniekąd i nieco dalszego) otoczenia. Generałowie tamtych czasów i koledzy WJ w większości kwalifikowali się (razem z nim) do miana zdrajców Polski, służących wiernie systemowi sowieckiemu i Rosji. Nadużyciem niewątpliwie było przyłączenie do tej grupy pozostałych żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego, którzy chcieli służyć Polsce, a których wmanewrowano w niechciane przynależności np. do „Układu Warszawskiego” i działań przeciwko „siłom imperialistycznym” i „w obronie pokoju”. Jaruzelski tym jednym (kłamliwym) zdaniem zyskał sobie przychylność mas żołnierskich byłego PRL, które z oburzeniem godnym lepszej sprawy powtarzały tę mantrę WJ.
Tak było! Bo generał Jaruzelski był bohaterem, zbawcą Ojczyzny i nieskazitelnym charakterem, mającym wszystkie cechy doskonałości i mądrości!
Na rzecz WJ i jego PR działało wiele i wielu: kolejne rządy, znaczna większość prasy i media elektroniczne, publikacje biograficzne i pseudohistoryczne, liczne grupy polityków itd. itp. Cała opozycja do jego chwały była skutecznie zagłuszana i piętnowana jako oszołomstwo i wrogie faszystowskie lub podobne nastawienie. Wydawało się, że pozycja WJ może tylko dalej rosnąć Ale...ale... historia i los bywają czasem okrutne i potrafią w jednej chwili sprowadzić półboga do właściwego mu wymiaru i obetrzeć z całego dostojeństwa i dumy. Czemu nie dali rady rzetelni historycy, prawdziwi politologowie i socjologowie – zrządzeniem losu – dokonała jedna kobieta (no, właściwie dwie i nawet nie wiadomo, która więcej).
Zwrócono mi uwagę na dzisiejszy Super Express. Czytam więc: wywiad z Barbarą Jaruzelską, 84-letnią żoną generała, która postanowiła rozwieść się z mężem z powodu intymnych działań 50-letniej gosposi generała. Gosposia, alkoholiczka była nie do usunięcia. Stała się osobą niezbędną generałowi dbała o niego, być może ze zbyt wielkim poświęceniem (intymne szczegóły spod kołdry zostawmy tabloidom). Generalski wężyk został też w to wplątany. Wojskowa ochrona została pokonana przez słabą gosposię, która swobodnie kradła alkohol, konsumowała go i zwrotnie stroiła im buty.
Wieści nie zmyślone, potwierdzają je słowa Barbary. Internet zaczyna się już trząść (Fakt.pl). Zagraniczne media złapały trop (Le Parisien) Gazeta Wyborcza milczy, lecz Onet okrężną drogą pod pretekstem informacji z Le Parisien puszcza farbę. Takiej sensacji publikatory nie mogą odpuścić. Powoli, lecz coraz szybciej z balona uchodzi powietrze. Kukliński zmarł przedwcześnie – nie doczekał należytej oceny swoich czynów. Jaruzelski umiera za późno – zaczyna się od krytyki jego życia rodzinnego i tego że „zdradzał żonę” i powoli dojdzie się wreszcie do tego jedynego, ważnego historycznego faktu, że zdradził Polskę (i to wielokrotnie). Tak się zaczyna początek końca sławy.... Czy na pewno... ? Czy zadziała sprawiedliwość dziejowa... ?
P.S.
A może zamiast taplać się w tabloidach pójdziemy obejrzać film: Jack Strong?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)