0 obserwujących
84 notki
126k odsłon
  728   0

Śmierć niewygodnego świadka!!!?

Dziwne zjawiska zachodzą w Naszym Państwie. Rozumiem, że ludzie o słabej psychice i w trudnej sytuacji z którą nie mogą sobie poradzić sięgają po "rozwiązania ostateczne" - samobójstwo, ale tu mamy do czynienia z człowiekiem, który przechodził wielokrotne badania, obserwacje itp. gdyż mieliśmy do czynienia z żołnierzem, któremu powierzano bardzo odpowiedzialne zadania. Był technikiem pokładowym m.in. Jaka-40 i innych samolotów, a więc maszyn mających za zadanie przewożenie najważniejszyh ludzi w Państwie. Był w stanie spoczynku - emerytura, a więc uporządkowany tryb życia. Był ważnym świadkiem!! Powinien być monitorowany. Jeżeli coś złego by się działo powinny być podejmowane działania zapobiegające takiemu zdarzeniu. Było cicho. Nic nie wskazywało, że znowu coś złego się stanie. Miał wiedzę o przebiegu lądowania na smoleńskim lotnisku, godzinę przed katastrofą Tu-154M 10.04.2010 roku, a także wiedzę odnośnie przygotowań do tych lotów. Więc pojawia się pytanie czy chorąży śp. Remigiusz Muś był niewygodnym świadkiem w smoleńskim śledztwie gdyż twierdził w swoich zeznaniach, że smoleńska obsługa zezwoliła do zejścia do 50 metrów, a w dokumentacji jest 100 metrów o wskazywałoby na manipulację dowodami w sprawie?! Według zeznań i wywiadów medialnych twierdził, że pozostając w kabinie, słyszał przez radio rozmowę między załogą Tu-154M i kontrolerem i słyszał wyraźnie, że kontroler miał zezwolić na zejście do "wysokości decyzji" 50 m, na której załoga miała zdecydować, czy wyląduje. Według śp. Musia również załoga Jak-a dostała zgodę na zejście do 50 m. Jak-40 wylądował w trudnych warunkach, około godziny przed katastrofą prezydenckiego samolotu.

Według rzecznika prokuratury Ślepokury zwłoki 42-letniego śp. Remigiusza Musia odnalazła w sobotę ok. 23.30 jego żona w piwnicy w bloku w Piasecznie, w którym mieszkali, a okoliczności zdarzenia wskazują na samobójstwo i jest brak śladów wskazujących na udział osób trzecich. W sprawie wszczęto śledztwo i swoje czynności podjęli przedstawiciele prokuratury i technicy śledczy. Ciało śp. Remigiusza Musia przewieziono do zakładu medycyny sądowej. W poniedziałek prokurator ma zdecydować o sekcji zwłok denata.

Jestem wyjątkowo zaskoczony i siłą rzeczy sunie mi się pytanie ile jeszcze wydarzy się samobójstw czy nieszczęśliwych wypadków zanim skończy się śledztwo? Dlaczego tak ważny świadek nie był zabezpieczony? Co zrobiono, aby pomóc śp. Remigiuszowi Musiowi jeżeli miał problemy psychiczne po tragedii smoleńskiej? Czy jest kontakt z innymi świadkami smoleńskiej tragedii? Każdy człowiek ma prawo do osobistego przeżywania takiej tragedii! Czy zapomniano, że w tamtej tragedii zgineli Jego koledzy? Wśród Nich mógł być i On! Ilu ludzi z byłego pułku 36 ma traume? Czy to ktoś w ogóle obserwuje?

 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale