Premier Jarosław Kaczyński jest głównym kandydatem na stanowisko szefa komitetu organizacyjnego Euro 2012. Jeśli nim zostanie to będzie miał wielkie pole do popisu. Premierem nie będzie wiecznie. Może do historii przejść jako ten, który zorganizował Euro. Listkiewicz po dzisiejszych deklaracjach sam się mianował łącznikiem między komitetem a UEFA, więc główny kandydat odpadł.
Prezydent Lecz Kaczyński pokazał wczoraj na zaimprowizowanej konferencji prasowej swoją wiedzę na temat historii piłki nożnej. Jeśli z takim zapałem z jakim nadzorował budowę Muzeum Powstania Warszawskiego będzie dbał o mistrzostwa to jestem dobrej myśli.
Zastanawia mnie teraz jedno: czy w polskiej polityce wybuchnie wojna futbolowa? Czy nie zacznie się licytowanie na to kto jest większym kibicem, kto czynnie uprawia sport (Kaczyńscy, śmiem twierdzić, że nie spotykają się na świeżym powietrzu by jak Tusk czy Kurski by nie wspominać już o innych którzy pokopać piłę lubią)?
Powstanie komitetu, wyłonienie jego szefa będzie moim zdaniem jednym z pełzających tematów, który eksploduje w czasie przyszłej kampanii wyborczej. Oliwy do ognia dolała na pewno wczoraj Zyta Gilowska ogłaszając że spora część pieniędzy się znajdzie. Polska taki biedny kraj, a tu szastają naszymi podatkowymi złotówkami?
Jednak trzeba mieć gest. UEFA go miała to i my mieć będziemy. Pieniądze się znajdą tako rzekł prezydent wczoraj. Złotówka już się umocniła. WIG pobił kolejny rekord. Można zacierać ręce i inwestować a piłkarzom zostawmy tylko grę i nie pozwólmy by reklamowali zupki przed mistrzostwami bo to będzie koniec zanim zaczniemy mecz inauguracyjny w czerwcu 2012.
Ps Wszelkiej maści przeciwnikom i "realistom" w sprawie organizacji Euro 2012 mówię stanowcze nie!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)