Bohater chwili, pan Mieczysław Wilczek (minister przemysłu w rządzie pana Rakowskiego też Mieczysława), o którym zrobiło się nagle głośno za sprawą najpierw przywołania go przez pana Kaczyńskiego, a potem sztabowców pana Komorowskiego, na pewno był mocno zdziwiony tym niespodziewanym powrotem popularności tak bardzo, że z wrażenia (chyba) nie mógł wymówić nazwiska marszałka.
Ustawka Wilczek vs Kaczyński, moim zdaniem, nie przyniosła zamierzonego efektu, bo medialnie był to tylko news na 5 sekund i w żadnym razie nie przekonał mnie do tego bym nagle chciał zagłosować na pana Komorowskiego. Przeciwnie zadziałało to na mnie jak demotywator.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)