Chciałem zacząć moją aktywność w Salonie24 artykułami dotyczącymi spraw, na których się względnie znam. Napisać o energetyce, fantastyce czy nauce i zrobić to obiektywnie. Niestety, wydarzenia ostatnich dni zbulwersowały mnie tak bardzo, że zacznę od nie swojej branży i trochę osobiście.
Wiara jest dla mnie sprawą bardzo trudną. Dopiero na studiach udało mi się swój światopogląd ustalić na tyle, ze mogłem powiedzieć: jestem katolikiem, a credo mogłem wypowiedzieć z wiarą. Nadal jednak modlitwa i coniedzielne uczestnictwo w Mszy Św. jest dla mnie kłopotliwe. Ostatnio, pomimo świąt i rekolekcji, wyjątkowo trudne. Nałożenie się na to afery z abp Wielgusem zdecydowanie nie pomaga mi w mojej „drodze do Boga”.
Jaka jest rola Kościoła? Jeszcze z podstawówki pamiętam, że kapłani to przedstawiciele Jezusa na ziemi, a kościół to zgromadzenie wiernych. Każdy katolik ma przede wszystkim wypełniać przykazania Dekalogu i gorliwie szerzyć wiarę. Ten ostatni obowiązek stanowi sens istnienia stanu kapłańskiego. To księża, biskupi, kardynałowie i papież reprezentują Kościół i mają głosić „Słowo Boże”, namawiać do przyjęcia chrztu i pozostałych sakramentów. Robić to mają również przykładem.
Abp Wielgus skompromitował się nie tylko jako arcybiskup i przyszły metropolita warszawski, ale również jako kapłan. Donosił SB na swoich wiernych i pracowników KUL, typował kandydatów na agentów. Następnie, gdy sprawa wyszła na jaw wyparł się tego. Okazuje się, że kariera jest najważniejsza. Ważniejsza niż misja Kościoła, niż nauczanie i głoszenie prawd wiary. Abp Wielgus nie powinien być nawet zwykłym kapłanem, nie mówiąc nawet o funkcji biskupiej, czy nie daj Boże - metropolity stolicy jednego z najbardziej katolickich krajów świata. Dowody są prawie niepodważalne. Jak ma poczuć się wierny, nauczany przez takiego kapłana? Widząc taką dawkę pychy i zakłamania? Być może abp Wielgus szczerze żałuje za „grzechy młodości”, wyspowiadał się i odbył pokutę. Dlaczego więc na koniec obarcza się grzechem publicznego kłamstwa na temat swojej przeszłości? Czyżby zamierzał szczerze żałować, wyspowiadać się i odbyć pokutę? Taką postawę u wiernych gani 99% księży, z którymi się spotkałem. Sądze, że Abp Wielgus nadal myśli tylko o karierze, a przez to jeszcze bardziej podkopuje i tak nadwątlony autorytet kościoła. Rozumiem - jest tylko człowiekiem. Tylko czy tak słaby człowiek powinien zajmować tak odpowiedzialną funkcję? Czegoś innego oczekuje od sklepikarza, policjanta i księdza. Jeżeli abp Wielgus nie ma cech predestynujących go do bycia hierarchą kościoła, niech zostanie politykiem.
Episkopat polski też się nie popisał i najwyraźniej nie dba o dobro wiary i wiernych tylko o swoje stołki. Może kilku innych wpływowych hierarchów też ukrywa podobne grzechy i boi się wyników lustracji. Wolą piętnować osoby takie jak ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, które nawołują do szybkiego jej przeprowadzenia. „Dzika lustracja” jak na razie daje lepsze wyniki niż kościelna akcja po cichu i czyszczenie brudów we własnym domu.
Co ma w takiej sytuacji myśleć wierni Kościoła katolickiego, słysząc o pedofilii, molestowaniu seksualnym i o donoszeniu bezpiece przez najwyższych dostojników? Widząc w jak „autorytet moralny” wprost kłamie na temat swojej przeszłości, a reszta hierarchów go chroni? Co ma myśleć słysząc podczas kazania - nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj? Nie mówię oczywiście o wielu prawych i moralnych kapłanach. Jest ich wielu i należy im się szacunek i wdzięczność za ciężką pracę. Niestety, jest też pewnie sporo takich jak abp Wielgus. Idąc do świątyni chciałbym mieć pewność, że ktoś czuwa nad moralnością samych kapłanów. Aktualnie nie mam takiej pewności, a wręcz przeciwnie, mogę podejrzewać najgorsze. Piramida, jaką jest organizacja Kościoła katolickiego, jest przegniła przynajmniej po środku (nie powiem, że na górze, bo nie mam żadnych dowodów na to by w Rzymie działo się coś nie tak jak trzeba).
Moim zdaniem Kościół powinien jak najszybciej przeprowadzić lustracje w swoich szeregach i usunąć z eksponowanych stanowisk osoby, które mogłyby go skompromitować. Leży to może nie w interesie samych hierarchów, czy nawet organizacji kościelnej -ale będzie zbawcze dla kościoła jako wspólnoty ludzi wierzących. Bo teraz to mi nawet trochę wstyd, że jestem katolikiem.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)