Powrót samolotami rządowymi mógłby być płatny
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował w mediach społecznościowych, że mimo napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie wielu Polaków nadal decyduje się na podróże do tego regionu.
Według danych Straży Granicznej od 1 marca, czyli już po rozpoczęciu konfliktu w regionie, wyjechało tam 736 osób, w tym 37 dzieci poniżej 15 lat.
Najwięcej podróżnych udało się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich – to 368 osób, Omanu – 271 Polaków, Kataru – 97 turystów.
Sikorski wyraził nadzieję, iż osoby te nie będą oczekiwały ewakuacji na koszt polskich podatników. - Proszę Państwa o poparcie dla takiej zmiany ustaw, aby za powrót do kraju samolotem rządowym lub wojskowym z miejsc, gdzie były ostrzeżenia o niebezpieczeństwie, można było pobierać opłatę - napisał szef MSZ.
Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór poinformował, że od początku operacji powrotów do Polski z Bliskiego Wschodu zorganizowano 55 lotów, którymi wróciło 9772 osoby.
Do ewakuacji wykorzystywane są zarówno samoloty czarterowe, jak i rejsy organizowane na zlecenie rządu. Decyzja o wysłaniu maszyn w rządzie zapadła cztery dni po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Wiceminister sportu i turystyki Piotr Borys przekazał, że w nocy z poniedziałku na wtorek w Polsce wylądowały trzy samoloty z Maskatu w Omanie, które realizowały rejsy dla osób powracających z regionu.
Uważacie, że płatne powroty za pośrednictwem rządowych maszyn to dobry pomysł dla turystów, udających się w zagrożone bombami rejony świata? Czekamy na Państwa opinie.
Fot. Ewakuacja Polaków z Omanu/DORSZ/X
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (5)