SAFE w Rumunii: ceny rosną tuż przed podpisaniem umów
Kontrowersje wokół programu SAFE wybuchły po publikacjach rumuńskich i branżowych mediów. Wynika z nich, że część dostawców uzbrojenia zmieniła warunki finansowe w ostatniej fazie negocjacji.
Jak poinformował rumuński serwis Mediafax, ceny miały wzrosnąć nawet o 30 proc., co wywołało reakcję władz w Bukareszcie.
„Kiedy zaczęliśmy rozmowy o SAFE, niektórzy prywatni producenci amunicji przyszli z określoną ceną. Teraz, gdy jesteśmy blisko podpisania, wracają z około 30% więcej. Nie zaakceptujemy tego” – powiedział minister obrony Rumunii, Radu Miruță.
Rząd zapowiada, że nie ulegnie presji i nie zaakceptuje podwyżek wynikających wyłącznie z napiętego harmonogramu negocjacji.
Rheinmetall i miliard euro więcej? Spór o koszty programu
Najwięcej emocji wzbudza rola koncernu Rheinmetall, który – według branżowych analiz – miał podnieść ceny w kilku kluczowych projektach realizowanych w ramach SAFE.
Dotyczy to m.in. programu bojowych wozów piechoty (MLI), obejmującego zakup 298 pojazdów o wartości blisko 3 mld euro. Ewentualne podwyżki mogłyby zwiększyć koszt całego projektu nawet o 1 mld euro.
Dodatkowo pojawiły się informacje, że firma oczekiwała wsparcia finansowego ze strony państwa, co wywołało pytania o równowagę między interesami rządu a prywatnych dostawców.
Krytyka SAFE: brak konkurencji i ograniczone korzyści dla lokalnych firm
Sprawa cen to tylko część problemu. Coraz więcej głosów krytycznych dotyczy samej konstrukcji programu SAFE w Rumunii.
Wskazuje się, że mechanizm zakupowy jest silnie scentralizowany i pozwala na zawieranie umów bez pełnej, otwartej konkurencji. W praktyce oznacza to współpracę z wcześniej wybranymi dostawcami.
Pojawiają się także wątpliwości dotyczące korzyści dla rumuńskiego przemysłu obronnego. Przykładem jest program wozów bojowych MLI – platforma Lynx produkowana jest obecnie na Węgrzech, co ogranicza bezpośrednie zyski dla lokalnych firm.
Czym jest program SAFE?
SAFE to europejski program obronny uruchomiony w 2025 roku. Jego celem jest wzmocnienie zdolności militarnych państw Unii Europejskiej w obliczu rosnących zagrożeń, zwłaszcza ze strony Rosji.
Program przewiduje wsparcie finansowe na poziomie 150 mld euro, które ma być przeznaczone m.in. na zakupy uzbrojenia produkowanego w Europie. Warunkiem jest, aby co najmniej 65 proc. wartości komponentów pochodziło z państw uczestniczących w programie.
Jednocześnie SAFE dopuszcza ograniczone zakupy spoza UE.
Polska też miała wątpliwości
Debata wokół SAFE nie ogranicza się do Rumunii. Program wywoływał dyskusję również w Polsce, gdzie pojawiały się pytania o jego realne skutki dla krajowego przemysłu i kosztów modernizacji armii.
Kluczowe obawy dotyczyły kilku kwestii:
- możliwego wzrostu cen uzbrojenia w wyniku ograniczonej konkurencji,
- ryzyka uzależnienia od wybranych dostawców,
- dopasowania nowego sprzętu do już posiadanego wyposażenia,
- finansowania zakupów w oparciu o mechanizmy pożyczkowe.
Przypadek Rumunii pokazuje, że te obawy nie były wyłącznie teoretyczne.
SAFE pod presją. Co dalej z europejskim programem obronnym?
Sytuacja w Rumunii może mieć szersze konsekwencje dla całego programu SAFE. Jeśli kolejne państwa członkowskie zaczną zgłaszać podobne zastrzeżenia, presja na zmianę zasad funkcjonowania programu będzie rosła.
Na razie Bukareszt wysyła wyraźny sygnał: nie zaakceptuje niekorzystnych warunków i chce renegocjować oferty.
Spór wokół SAFE pokazuje, że choć Europa stawia na wspólne wzmacnianie obronności, to w praktyce interesy państw i firm nie zawsze idą w parze.
MP
Spór o SAFE w Rumunii, fot. EPA/ROBERT GHEMENT





Komentarze
Pokaż komentarze (36)