Trump dolał oliwy do ognia. "Sojusznicy stali z boku", jest reakcja MON

Redakcja Redakcja NATO Obserwuj temat Obserwuj notkę 96
Donald Trump powiedział w wywiadzie dla Fox News, że gdy uruchomiono art. 5 NATO w 2001 roku i USA wysłały siły do Afganistanu, sojusznicy "pozostawali nieco z tyłu, z dala od linii frontu". - Ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana - zareagował w piątek szef MON i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Amerykański przywódca stwierdził ostatnio, że ma poważne wątpliwości, czy NATO byłoby w stanie skutecznie bronić Stanów Zjednoczonych, gdyby to one znalazły się w niebezpieczeństwie. – Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu i rzeczywiście tak zrobili, ale pozostawali nieco z tyłu, z dala od linii frontu – powiedział Trump. 

Trump ma wątpliwości, czy USA mogą liczyć na Europę 

Prezydent USA dodał, że Stany Zjednoczone były dotychczas "bardzo dobre dla Europy i wielu innych krajów”, sugerując brak wzajemności w relacjach ze Starym Kontynentem. Trump odniósł się do współpracy w ramach Sojuszu również na platformie Truth Social. Zasugerował tam prowokacyjnie, że USA mogłyby przetestować NATO poprzez powołanie się na artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, domagając się wsparcia w ochronie południowej granicy przed nielegalną migracją.

"Może powinniśmy byli wystawić NATO na próbę: powołać się na artykuł 5. i zmusić NATO do przybycia tutaj i ochrony naszej południowej granicy przed dalszymi inwazjami nielegalnych imigrantów” – napisał Trump.  

Skąd taka ocena przywódcy USA? Asumptem do rozważań na temat skuteczności sojuszniczej była dyskusja między nim a Markiem Rutte, sekretarzem generalnym NATO w Davos. Podczas debaty na Światowym Forum Ekonomicznym, Rutte zapewnił, że gdyby Stany Zjednoczone zostały zaatakowane, wówczas europejscy sojusznicy pomogłyby mocarstwu. - Jest jedna rzecz, którą słyszałem, jak mówiłeś wczoraj i dziś: "Nie jesteśmy absolutnie pewni, że Europejczycy przyjdą z pomocą Stanom Zjednoczonym”. Powiem ci, że przyjdą - zapewnił szef NATO.    


MON: Ta ofiara nie zostanie zapomniana

Do wypowiedzi prezydenta USA odniósł się również szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. W piątkowym wpisie na platformie X stwierdził, że Polska od lat konsekwentnie wywiązuje się ze zobowiązań sojuszniczych.

- Polska zawsze była, jest i będzie odpowiedzialnym i wiarygodnym sojusznikiem, który w momencie kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo staje w jego obronie. Wojsko Polskie ramię w ramię z sojusznikami brało udział m. in. w misjach w Afganistanie i Iraku. Jest obecne dziś w misjach i operacjach prowadzonych przez NATO - napisał minister.

- Ta ofiara nigdy nie zostanie zapomniana i nie może być umniejszana. Polska to wiarygodny i sprawdzony sojusznik i nic tego nie zmieni - dodał Kosiniak-Kamysz.    

 


Straty ludzkie Polski i USA w misjach NATO

Do Afganistanu po atakach terrorystycznych Al-Kaidy na wieże World Trade Center z 11 września 2001 r. wysłano wojska USA i sojuszników z NATO. Przez prawie 20 lat w misji brało tam udział ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników resortu obrony narodowej. Poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny, który był ratownikiem medycznym. W misji w Iraku, między 2003 a 2008 rokiem brało udział ponad 15 tys. polskich żołnierzy; zginęło 22 z nich. 

USA z kolei dysponowały w Afganistanie ponad 800 tys. żołnierzy w przekroju całej misji. Zginęło ok. 2,5 tys. z nich. Do Iraku natomiast Ameryka wysłała łącznie ponad 1,5 mln ludzi podczas całego etapu misji w latach 2003-2011. Poległo tam co najmniej 4,5 tys. obywateli USA.  

 

Fot. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj96 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (96)

Inne tematy w dziale Polityka