Nowa ustawa ma ukarać banki i firmy pożyczkowe. Zmiana zasad gry

Redakcja Redakcja Kredyty Obserwuj temat Obserwuj notkę 3
Zmiany w ustawie o kredycie konsumenckim miały uporządkować rynek, ale zdaniem ekspertów dobiją najuboższych i zmuszą ich do pożyczania u "chłopaków z miasta”. Nowy projekt, który przygotował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) ma wdrażać unijne dyrektywy, regulujące m.in. obowiązki informacyjne kredytodawców, reklamę pożyczek czy procedury badania zdolności kredytowej.

Z artykułu dowiesz się: 

  • na czym polega sankcja kredytu darmowego i kiedy konsument może z niej skorzystać
  • jakie nowe obowiązki wobec klientów nałoży ustawa na banki i firmy pożyczkowe
  • dlaczego eksperci ostrzegają przed wypchnięciem części konsumentów poza legalny rynek kredytów
  • jak wygląda dziś problem pożyczek zaciąganych w szarej strefie według Federacji Konsumentów 

Poszukiwania realnych narzędzi ochrony konsumentów

- W kwestii kredytów konsumenckich nie tyle potrzebujemy nowych zmian, ile musimy je wprowadzić ze względu na konieczność implementacji dyrektywy. Natomiast to, w jaki sposób wprowadzimy te zmiany, to już jest zupełnie inna rzecz - mówi agencji Newseria Grzegorz Miś, powiatowy rzecznik konsumentów we Wrocławiu.

Nowa ustawa proponuje m.in. wprowadzenie sankcji kredytu darmowego, czyli braku obowiązku spłaty odsetek i opłat przez konsumenta w przypadku, gdy instytucja finansowa przy udzielaniu kredytu konsumenckiego nie dopełnia wymogów w zakresie badania zdolności kredytowej konsumentów.

- Pozytywne w tej ustawie jest wprowadzenie sankcji kredytu darmowego, jeżeli nie zostaną spełnione określone w ustawie kryteria. To jest dobra sankcja z mojego punktu widzenia, jako reprezentanta konsumentów. Będą oni mieli dosyć dużą pewność, idąc do sądu, że uzyskają korzystny dla siebie wyrok, jeżeli zostali wprowadzeni w błąd podczas udzielania pożyczki bądź nie zostały wobec nich spełnione wszystkie kryteria wynikające z ustawy. To ma dyscyplinować przedsiębiorców. To trochę tak, jak z odpowiedzią na reklamację w ciągu 14 dni bądź też informowaniem konsumentów o prawie do odstąpienia od umowy zawartej na odległość. Jeżeli przedsiębiorca tego nie dopełni, są tutaj określone sankcje: albo automatyczne uznanie reklamacji, albo też przedłużenie okresu do odstąpienia od umowy. Tak samo będzie z sankcją darmowego kredytu - uważa Grzegorz Miś.  


Nowe obowiązki banków i firm pożyczkowych

Regulacje obejmą wszystkie kredyty konsumenckie niezależnie od wartości. Zgodnie z proponowanymi zmianami mają zostać rozszerzone obowiązki kredytodawców w celu zwiększenia ochrony konsumentów. Dotyczy to m.in. zaostrzenia wymogów w odniesieniu do obowiązkowych informacji przekazywanych w reklamie, wprowadzenia zakazu reklamy sugerujące, że kredyt poprawi sytuację finansową zakazującej sprzedaży łączonej kredytu z produktami lub usługami niefinansowymi. Jest też wyraźny zakaz udzielania kredytu w przypadku negatywnej oceny zdolności kredytowej.

- To, czego brakuje w ustawie, to ocena skutków regulacji pokazująca, ilu konsumentów tak naprawdę wypadnie nam z rynku. Bo to nie jest tak, że konsumenci przestaną kupować – będą kupować i zaciągać pożyczki. Jeżeli tego nie zrobią na rynku, nazwijmy go, cywilizowanym, to będą to robili na rynku nie do końca cywilizowanym. Tego nie chcemy, a ustawa nam tego nie zapewnia - podkreśla Grzegorz Miś.

Z raportu Federacji Konsumentów „Sytuacja finansowa Polaków. Czy spłacamy swoje długi?” wynika, że wraz z odmową finansowania, część takich osób zwraca się o pomoc do rodziny i znajomych lub podmiotów funkcjonujących poza rynkiem regulowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego i UOKiK, czyli do tzw. szarej strefy.

- Owszem, uważamy, że konsumenci, którzy nie mają zdolności kredytowej, nie powinni brać ani kredytu, ani pożyczki. Tylko że życie jest życiem, nasze potrzeby nie zawsze są przewidywalne, podobnie jak nasza sytuacja życiowa. W efekcie pewna grupa konsumentów, nawet nie wiem jaka, bo bardzo trudno to ocenić, zostaje wypchnięta do szarej strefy, czyli do pożyczek, które kiedyś były oferowane na słupach, a w tej chwili głównie w internecie, mediach społecznościowych i na grupach. W ten sposób pożyczają pieniądze bez kontroli przepisów prawnych i bez możliwości skorzystania z ochrony, która przysługuje konsumentom - wyjaśnia Monika Kosińska-Pyter, prezes Federacji Konsumentów.  


A co z szarą strefą pożyczek?

Sytuacja ankietowanych zaciągających pożyczki poza instytucjami finansowymi jest bardzo zróżnicowana.

- To przykładowo mama, która przez kilka miesięcy borykała się z tym, że nie może zapewnić dziecku tych samych produktów, które mają jego znajomi w szkole. Na to nałożył się jakiś jeden moment, na przykład pogrzeb kogoś z rodziny. Odmowa w systemie oficjalnym doprowadziła do skorzystania z oferty z mediów społecznościowych. Efekt był taki, że pożyczka musiała być przez nich zwrócona w wysokości dodatkowych 100 proc. Przykładowo pożyczali 2 tys. zł, a oddawali 4 tys. zł. Kiedy opóźniali się ze spłatami, kara za każdy dzień zwłoki wynosiła 100 zł, a zagrożenie windykacją było wprost powiedziane: wtedy przyjdą „chłopaki z miasta” – podsumowuje prezes Federacji Konsumentów. 


Tomasz Wypych

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka