Rekord Orlenu. Wojna USA–Izrael–Iran podbija ceny ropy
Rozpętana przez USA i Izrael wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała wzrost na akcjach Orlenu. Momentami polska spółka kosztowała wyraźnie powyżej 121 zł za akcję. To oznacza, że jej kapitalizacja przekroczyła 138 mld zł. Pierwszy raz w historii jakakolwiek polska spółka wyceniana jest tak wysoko.
Ale Orlen nie jest jedyny. Drożeją niemal wszystkie spółki zajmujące się rafinacją ropy naftowej. W poniedziałek rosły akcje BP, Shella, a nawet przeżywającego trudności z zaopatrzeniem węgierskiego MOL-a.
Taka reakcja może wynikać przede wszystkim z tego, że spółki paliwowe są bezpośrednimi beneficjentami gwałtownego skoku cen ropy naftowej na rynkach światowych. Inwestorzy dyskontują scenariusz, w którym drożejący surowiec oraz spodziewany wzrost marż rafineryjnych w warunkach niepewności rynkowej przełożą się na większe zyski finansowe koncernów.
Epicka furia na ropie. Atak USA i Izraela na Iran
W sobotę rano USA wraz z Izraelem przeprowadziły szeroko zakrojoną ofensywę lotniczą pod kryptonimami „Epic Fury” i „Roaring Lion”, atakując ponad tysiąc celów na terytorium Iranu. Uderzenia objęły przede wszystkim instalacje związane z programem nuklearnym oraz infrastrukturę rakietową.
W wyniku operacji zginął najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, a także kilkudziesięciu wysokich rangą dowódców wojskowych. Władze w Teheranie ogłosiły żałobę narodową i powołały tymczasową radę przywódczą, która przejęła zarządzanie państwem w czasie kryzysu.
Iran odpowiedział serią ataków odwetowych z użyciem rakiet i dronów wymierzonych w Izrael oraz amerykańskie instalacje wojskowe na Bliskim Wschodzie, w tym bazy w Katarze, Bahrajnie i Kuwejcie. W wyniku tych uderzeń zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, co dodatkowo podniosło napięcie w regionie i zwiększyło ryzyko dalszej eskalacji konfliktu.
Dodatkowo Teheran zapowiedział blokadę Cieśniny Ormuz. To przez nią przechodzi niemal 20 proc. całego światowego zapotrzebowania na ropę. Na efekt nalotów trzeba było jednak poczekać do poniedziałku. W weekend rynki surowców były zamknięte. Zakłady wskazały jedynie, że notowania mogą się otworzyć na poziomie 75 dolarów.
Wzrost był jednak dużo większy. Notowania ropy Brent osiągnęły nowy roczny szczyt, rosnąc o 7,6 proc. do poziomu 78,41 dolara za baryłkę, podczas gdy amerykańska ropa WTI zdrożała o ponad 7,4 proc., do około 72 dolarów za baryłkę.
Analitycy oczekują, że ceny ropy pozostaną podwyższone w najbliższych dniach, ponieważ rynek analizuje skalę ograniczeń podaży. Citigroup prognozuje, że ropa Brent może w krótkim terminie kosztować między 80 a 90 dolarów za baryłkę, a Goldman Sachs wskazuje, że w cenach pojawiła się już premia ryzyka sięgająca około 18 dolarów za baryłkę.
Eksperci ostrzegają, że jeśli zakłócenia transportu przez Cieśninę Ormuz będą się utrzymywać, ceny mogą przekroczyć poziom 100 dolarów za baryłkę. Choć Iran formalnie nie zamknął cieśniny, wstrzymanie części transportów oznacza nawet 15 milionów baryłek ropy dziennie mniej dostępnych na rynku. OPEC+ zapowiedział jedynie umiarkowane zwiększenie wydobycia od kwietnia, co zdaniem analityków może nie wystarczyć, by ustabilizować sytuację.
Goldman Sachs ostrzega. Ceny gazu w Europie mogą wzrosnąć o 130 proc.
Goldman Sachs ostrzega przed poważnym ryzykiem dla bezpieczeństwa energetycznego Europy w przypadku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Według analizy banku nawet miesięczna blokada żeglugi w Cieśninie Ormuz mogłaby doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen gazu ziemnego na Starym Kontynencie i silnego uderzenia w gospodarkę.
Analitycy banku wskazują, że obecnie rynki paliw w Europie i Azji nie uwzględniają w wycenach premii za ryzyko związanego z napięciami wokół Iranu. Stabilność cen może więc okazać się pozorna, ponieważ opiera się na założeniu, że kluczowe szlaki transportowe pozostaną otwarte.
Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych punktów globalnej energetyki. Przepływa przez nią około jednej piątej światowego handlu skroplonym gazem ziemnym, a kluczowym eksporterem korzystającym z tej trasy jest Katar, którego dostawy mają istotne znaczenie dla Europy i Azji.
Według wyliczeń Goldman Sachs miesięczny paraliż transportu mógłby podnieść ceny gazu o około 130 proc., do poziomu 25 dolarów za milion brytyjskich jednostek cieplnych. W scenariuszu dłuższej, ponad dwumiesięcznej blokady ceny w Europie mogłyby przekroczyć 100 euro za megawatogodzinę. Tak wysoki koszt energii wymusiłby ograniczenie zużycia gazu przez przemysł i gospodarstwa domowe oraz doprowadził do spadku globalnego popytu na surowiec.
Kłopoty z LNG. Rynek gazu zagrożony
Konflikt na Bliskim Wschodzie może doprowadzić też do poważnych zakłóceń na globalnym rynku skroplonego gazu ziemnego. Według Bloomberga kryzys wokół Iranu grozi największym wstrząsem w handlu LNG od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku.
Region Zatoki Perskiej odgrywa kluczową rolę w światowych dostawach gazu, a przez Cieśninę Ormuz przepływa około 20 proc. globalnego eksportu LNG. Dane dotyczące ruchu statków wskazują, że handel LNG przez cieśninę został praktycznie wstrzymany.
Armatorzy ograniczają rejsy, a część tankowców zatrzymuje się, by uniknąć ryzyka związanego z eskalacją konfliktu. Co najmniej jedenaście jednostek powiązanych z Katarem wstrzymało podróże, a najwięksi japońscy operatorzy LNG polecili statkom omijanie zagrożonego obszaru.
Azjatyccy importerzy, szczególnie uzależnieni od dostaw z Kataru, szukają alternatywnych ładunków. Ponad 80 proc. katarskiego LNG trafia właśnie do Azji, głównie do Chin i Indii. Europa jest mniej zależna od tego kierunku, ale dysponuje obecnie relatywnie niskimi zapasami gazu, co ogranicza jej bezpieczeństwo energetyczne.
Mariusz Kowalewski
Wojna Iran-USA-Izrael winduje sektor paliwowy. Orlen bije historyczny rekord, fot. EPA/STRINGER




Komentarze
Pokaż komentarze (6)