North Fish upada z hukiem. Byli pracownicy pozostawieni na lodzie

Redakcja Redakcja Biznes Obserwuj temat Obserwuj notkę 16
Sieć restauracji North Fish przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek gastronomicznych w polskich galeriach handlowych. Dziś po firmie praktycznie nie ma śladu, a byli pracownicy walczą o zaległe wynagrodzenia i odprawy. Portal wyborcza.biz donosi, że część osób została bez pieniędzy i bez kontaktu z zarządem spółki.

North Fish miał problemy finansowe od miesięcy

Przez ponad 20 lat North Fish budował pozycję jednej z największych sieci restauracji rybnych w Polsce. Lokale działały głównie w centrach handlowych największych miast. Właścicielem była spółka North Food Polska z Kielc. Jeszcze niedawno sieć liczyła około 33 restauracji i osiągała roczne przychody na poziomie około 80 mln zł. Według relacji byłych pracowników firma od dawna miała jednak problemy z rentownością i funkcjonowała głównie dzięki wsparciu właściciela — spółki MSC Galeon należącej do grupy kontrolowanej przez jednego z najbogatszych Polaków, Michała Sołowowa.

Dokumenty spółki wskazują, że sytuacja finansowa stawała się z czasem coraz trudniejsza. Firma wymieniała rosnące koszty działalności, skutki pandemii COVID-19, wysokie ceny produktów i pracy oraz konieczność zwrotu części pomocy publicznej. 


Byli pracownicy: "North Fish jest mi winne ponad 50 tys. zł”

Jak relacjonują byli menedżerowie i pracownicy cytowani przez wyborcza.biz, jeszcze zimą zarząd uspokajał załogę, że sytuacja firmy jest stabilna. - Mówiono, że nic złego się nie dzieje i możemy spać spokojnie - opowiada jeden z byłych kierowników regionalnych.

Według pracowników nowy prezes Paweł Wojnowski zapowiadał rebranding, inwestycje oraz dalszy rozwój sieci. Tym większym szokiem była informacja z 30 stycznia 2026 roku o złożeniu wniosku o upadłość.

- Firma jest mi winna ponad 50 tys. zł - mówi jeden z byłych kierowników regionalnych cytowany przez portal. Inni twierdzą, że do dziś nie otrzymali zaległych wynagrodzeń ani odpraw. 


North Fish utracił płynność finansową już wcześniej

Według dokumentów spółka utraciła płynność finansową już w listopadzie 2025 roku. Zgodnie z przepisami zarząd powinien w ciągu 30 dni złożyć wniosek o upadłość. Stało się to jednak dopiero pod koniec stycznia 2026 roku. Mimo złożenia wniosku restauracje nadal działały. Sytuacja miała jednak szybko się pogarszać. Pracownicy opisywali problemy z dostawami, ograniczanie menu i rezygnację części dostawców ze współpracy z powodu zaległości płatniczych.

21 marca większość pracowników otrzymała wypowiedzenia w ramach zwolnień grupowych. Obiecano im wypłatę zaległych pensji, odpraw i odszkodowań za skrócony okres wypowiedzenia. Środki miały trafić na konta w maju. - Na czatach pytaliśmy, czy ktoś dostał przelew. Nikt nie dostał - relacjonuje jeden z byłych pracowników.

31 marca Sąd Rejonowy w Kielcach oddalił wniosek upadłościowy spółki North Food Polska. Z ustaleń wyborcza.biz dowiadujemy się, że zadłużenie firmy sięgało kilkunastu milionów złotych. Kluczowym problemem okazał się jednak brak majątku pozwalającego nawet na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego. Sytuację określa się jako tzw. „ubóstwo masy upadłości”.

- To sytuacja określana jako „ubóstwo masy upadłości” - tłumaczył dr Bartosz Sierakowski z kancelarii Zimmerman Sierakowski Frosztęga. Spółka nie posiadała nieruchomości, a jej majątek obejmował głównie wyposażenie lokali i kilka samochodów. Nawet korzystne wyroki sądowe nie mogą gwarantować pracownikom odzyskania pieniędzy.

Część byłych pracowników kieruje sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy oraz sądów pracy. Inni próbują odzyskać należności przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który może częściowo pokryć zaległe wynagrodzenia i odprawy.    


Fot. North Fish/Wikipedia 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Gospodarka