Skoordynowany atak na Republikę. Zwrot akcji i wypuszczenie 53-latka

Redakcja Redakcja Media Obserwuj temat Obserwuj notkę 36
Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zwolnieniu 53-latka zatrzymanego w sprawie fałszywych alarmów wymierzonych w Telewizję Republika. Śledczy przyznali, że zgromadzony materiał nie potwierdził jego udziału w rozsyłaniu wiadomości o zagrożeniu. Policja twierdzi jednocześnie, że sprawa ma charakter skoordynowanej akcji na szeroką skalę, a część tropów prowadzi poza granice Polski. Niewykluczone, że fałszywe alarmy z adresami dziennikarzy Republiki i "Gazety Polskiej" są wywoływane przez Rosję.

Policja: zatrzymany 53-latek jest niewinny

Jeszcze dzień wcześniej policja informowała o zatrzymaniu 53-letniego mężczyzny w związku z serią fałszywych zgłoszeń utrudniających funkcjonowanie Telewizji Republika. W nowym komunikacie Komenda Stołeczna Policji przekazała jednak, że analiza materiału dowodowego nie potwierdziła jego świadomego udziału, mężczyzna współpracował z funkcjonariuszami. Jego status procesowy zostanie zmieniony na pokrzywdzonego.

Takim samym statusem mają zostać objęte jeszcze dwie osoby, których dane miały zostać wykorzystane przez sprawców do wysyłania fałszywych zgłoszeń.

Skoordynowane działania przeciw Telewizji Republika

Policja przyznała, że śledczy badają szeroko zakrojoną i dobrze zaplanowaną akcję wymierzoną w Telewizję Republika. Według komunikatu działania wymagały koordynacji czasowej, sprawcy mieli odpowiednio przygotować operację, natomiast część tropów prowadzi poza granice kraju.

"Postępowanie ma charakter rozwojowy. Policjanci Komendy Stołecznej Policji, przy wsparciu specjalistów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz we współpracy z Prokuraturą, kontynuują intensywne działania mające na celu ustalenie i zatrzymanie osób odpowiedzialnych za organizowanie i rozsyłanie fałszywych alarmów. Materiały wskazują na to, że doszło do działań na szeroką skalę, które wymagały odpowiedniego zaplanowania i koordynacji czasowej. Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów. Mając na uwadze liczbę incydentów oraz ich zakres, Komendant Stołeczny Policji podjął decyzję o przejęciu prowadzonego śledztwa przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Stołecznej Policji" - czytamy w komunikacie stołecznej policji.

Warto zwrócić uwagę na ten fragment, w którym pada stwierdzenie, iż "analizie poddawane są także hipotezy dotyczące możliwego udziału tzw. wątku wschodniego". Na obecnym etapie śledczy nie podają szczegółów dotyczących tego tropu ani państw, które mogą być brane pod uwagę.

Postępowanie ma charakter rozwojowy. Funkcjonariusze podkreślają, że działania zmierzające do ustalenia organizatorów i autorów fałszywych alarmów są kontynuowane. 

 


Fałszywe alarmy sparaliżowały Republikę i życie dziennikarzy

W ostatnich dniach wokół siedziby Telewizji Republika dochodziło do licznych interwencji służb związanych z anonimowymi zgłoszeniami dotyczącymi zagrożenia życia i zdrowia. Na miejsce kierowano za każdym razem policję, straż pożarną i służby ratunkowe. Według śledczych skala i sposób działania sprawców wskazują, że akcja mogła zostać wcześniej dokładnie zaplanowana. 

W piątek skuto w kajdanki i wyprowadzono asystentkę prezesa Republiki, Tomasza Sakiewicza. Policjanci nie chcieli się wylegitymować mimo próśb redaktora naczelnego "Gazety Polskiej". Po akcji wypuścili kobietę i przyznali, że doszło do pomyłki. Funkcjonariusze zjawiali się też w domach innych dzienikarzy na skutek zgłoszeń o próbie samobójczej lub aktach terroru z pasem szahida.  

 

Fot. Wejście policji do domu Tomasza Sakiewicza w piątek 15 maja/screen

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj36 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Kultura