Abstrahując od polityki
Nie wchodząc w szczegóły, ponieważ nie wiem czy zainteresowani by sobie tego życzyli, sporo osttanio wokół mnie śmierci. A nie piszę tego z pozycji kogoś komu śmierć bliskich obca. Siłą rzeczy zmusza mnie to do refleksji natury ostatecznej.
Człowiek może żyć wspaniale, może mieć dobre życie, a umrzeć mało. Oczywiście śmiem pisać wyłącznie o sobie. Czy będę przerażony? Pewnie będę, już jestem. Czy będę potrafił podejść z dystansem do narastającej terminalności? Przecież miałem kłopot nawet z przejściem trzydziestki. Czy będę miał okazję płakać błagając bezgłośnie o jeszcze kilka minut? Ludzka rzecz. Chyba...
Boże, o dobre życie proszę Cię co chwila, chyba powinienem zacząć zawczasu prosić również o dobrą śmierć.

Inne tematy w dziale Rozmaitości