Ja wiem polityka to rzecz nieczysta a mówienie o ideach w jej kontekście zwykle podszyte jest jescze wiekszym cynizmem niż niemówienie. Nie wiem co mnie do tego ciągnie, czy rodzaj perwersji czy też jak mi to czasem z sympatią Giz imputuje naiwności.
Kilku jest na salonie polityków. Jedni prowadzą z nami rzetelną dyskusję tak jak to robił wczesniej Paweł Kowal (niech Pan wraca!) czy teraz czasem Ludwik Dorn, inni obnażają w sposób zupełnie jałowy metaforyczną klatę jak Wojciech Olejniczak a jeszcze inni używają salonu jedynie jako narzędzia do realizaji partyjnych zleceń tak jak Ryszard Czarnecki czy niestety równiez ostatnio Marek Migalski.
O pierwszym wspominać nie warto. Ani to polityk interesujacy ani wbrew temu co twierdza spijające złote myśli z jego bloga media bloger, salon traktuje jedynie jako słup ogłoszeniowy do wywieszania tekstów prostackich agitek.
Postawa drugiego mnie smuci. Inteligentny facet o wzbudzającym szacunek intelekcie i niezależnych poglądach gładko wpisał się w codzienną banalną partyjna naparzankę. Zestaw typowy do mdłości: Tusk- PR, ew. sukces Buzka - uległość wobec Niemców. Z pewnoscią Pan Politolog zaskoczony jest tym że polityka jest sztuką kompromisów, ustępstw i podstępów. To czy te które opisuje mieszczą się w granicach akceptowalności to inasza inszość ale jego podskórne oburzenie jezeli nie świadczy o nawiności, a przecież nie swiadczy, musi świadczyć o cynizmie.
Szkoda.


Inne tematy w dziale Polityka