Wolność jest dla mnie jedną z wartości najwyzszych. Palaczerówniez mają swoje prawo do wolności. Jednak jej dla nich postulat bywa często podnoszony w sposób fałszywy.
Wolność jednostki pozostaje wartością jedynie wtedy kiedy nie narusza wolności innej jednostki. Uważam ze powinienem mieć prawo do kopnięcia się w czoło ale nie powinienem mieć prawa do kopania w czoło innych.
Ostatecznego kształtu nabiera w parlamencie tzw. ustawa antynikotynowa. Podobno bardzo restrykcyjna. I bardzo dobrze, od lat błagam palaczy o nietrucie mnie, mojej żony, mojego dziecka. Przeważnie z zerowym skutkiem, bo przecież palacz powinien mieć wolność palenia. Tylko, że ta wolność narusza moją wolność do bycia nietrutym. I Państwo jako twór mający zapewnić uczicwe zasady gry powinien mnie i moją rodzine przed naruszeniem naszej wolność chronić. Można oczywiście dyskutować czy zakaz palenia we własnym samochodzie ma sens, w końcu nasi posłowie z uwielbienia dla sensu nie słyną, ale zasada ochrony niepalących przed palącycmi ma go z pewnością.
Dlatego Renata Kim w dzisiejszym "Dzienniku" opowiada TOTALNE BZDURY nazywając zakazy palenia w szpitalu czy miejscach publicznych absurdalnymi. Tak właśnie powinno być i niezależnie od tego jak późno to zrozumieliśmy tak powinno być od dawna.


Inne tematy w dziale Polityka