Okolice roku 1939 były dla Rzeszy Niemieckiej wyjątkowo traumatyczne. Dopiero co z trudem odbudowane i pozbawione jakichkolwiek agresywnych wobec sąsiadów skłonności państwo było bezustannie prowokowane przez nieodpowiedzialną Polskę. Opracowana na potrzeby wojny psychologicznej strategia produkcji pocztówek z granicą polsko-niemiecką przesuniętą na zachód doprowadziła do załamania nerwowego pewnej gospodyni z Dortmundu, zadławienia sie cygarem w napadzie śmiechu przez przedsiębiorcę-patriotę z Frankfurtu oraz do kilku prawie udanych prób samobójczych na terenie reszty Niemiec. Nad Berlinem zawisło widmo ataku polskiej kawalerii jak powszechnie w Niemczech wiadomo mającej w puch roznosić pancerne zagony Wehrmachtu.
Żarty się skończyły kiedy Polska zażądała wybudowania jej linii kolejowej w Prusach Wschodnich. Niemcy nie mogły dalej się cofać. Ich minister spraw zagranicznych wygłosił w Reichstagu płomienne przemówienie nt. niemieckiego honoru w wyniku którego niemieccy żołnierze, uzbrojeni jedynie w kilka tysięcy nie mających szans z polską (jak przecież wiadomo w całych Niemczech) konnicą czołgów i kilkaset samolotów obsadzonych pilotami przegrywajacymi wszystkie zawody lotnicze z polskimi odpowiednikami, rzucali się w straceńczo-patriotycznym szale na polskie stanowiska graniczne.
Wojna była dla potomków Goethego prawdziwym koszmarem. W jej trakcie dzicy, żywiący się białymi niedźwiedziami polscy chłopi zmuszali żołnierzy Wehramchtu do mordowania dających im rzekomo zbyt niskie ceny za płody rolne żydowskich sklepikarzy. Polskie państwo podziemne przygotowało nawet cały zbrodniczy przemysł likwidacji sporego odsetka własnej ludnosci.
I w końcu nieuniknione stało się faktem. Niemcy ulegli przeważającej sile podłych nieprzyjaciół. Nawet ich radzieccy sojusznicy stanęli przeciw nim. Berlin padł a hordy dzikiego, półnagiego polskiego i radzieckiego chłopstwa w pościgu za swomi łagodnymi niemeickimi sąsiadami stanęły u bram Berlina.
Ich okupacja trwała lat czterdzieści, a dopiero upadek muru berlińskiego uwolnił naród spokojnych bauerów i wielbicieli piwa spod słowiańskiego jarzma.
Najgorsze jest dziś to że prawdę o historii ma dzis odwagę, w obliczu powszechnego zakłamywania historii, opowiedzieć jedynie Erika Steinbach.Przed nią jedną drżą Polacy, nasza Walkiria...


Inne tematy w dziale Polityka