Rzadko na tym blogu znajdowaliście pochwały dla posła Palikota. Tym razem zresztą też ich nie znajdziecie. Tak jak jednak ubawił mnie dowcip Richarda Henrego który raczył był się nabijać z niemieckobrzmiącego nazwiska Róży Thun po czym ujawnił się jako Richard Henry, tak gdyby sprawdziły się palikotowe informacje o tym, ze Lech Kaczyński nie jest profesorem belwederskim zrobiłbym to co umiem najlepiej czyli nakrył sie nogami ze śmiechu:)
Po tym co spotkało profesora Bartoszewskiego ze strony zwolenników Braci Kaczyńskich i litrach pomyj jakie usiłowano na niego wylać w z wiazku z tym, że pzrestał popireać PiS niemiałbym żadnych skrupułów.
Tym bardziej że płynie z tego całkiem sensowny morał. Nawet polityczne kije miewają dwa końce a ten kto nimi wojuje może również nimi oberwać. Taka przestroga dla różnej maści pałkarzy. Nie tylko zresztą z jednej strony barykady.


Inne tematy w dziale Polityka