Lech Kaczyński jako prezydent miał chwile wielkości. Na przykład w Tbilisi w otoczeniu przywódców państw Europy Środkowej. Albo pod ostrzałem na granicy ze zbuntowaną gruzińską republiką.
Zgadzam się z diagnozą Jarosława Kaczyńskiego, który twierdzi, że PiS nie powinno się przesadnie kierować sondażami przy wyborze kandydata na prezydentaw nadchodzących wyborach. Te bywają złudne a umiejętność PiS odwracania sympatii elektoratu tuż przed wyborami jest iście legendarna.
Jednak upór przy kandydaturze Lecha Kaczyńskiego uważam za dowód nieumiejętności przystosowania się do sytuacji. Lech Kaczyński nie zostanie prezydentem a Prezes poprowadzi Partię do kolejnej porażki. Ten mechanizm stał się anachronizmem i w koncu przestanie działać.
Inne tematy w dziale Polityka