Leming! Agent! Lewak! To najłagodniejsze z epitetów jakimi bywam określany, cóż, kiedy się jest na salonie warto miec twardą d..pę, jak wiadomo gra w salonowca okrutnie potrafi ją nadwyrężyć:) Zresztą, im częściej mnie spotykają tym bardziej jestem przekonany co do ich jakości:)
Czasem mam rację, pewnie też czasem jej nie mam ale salonowe mordobicie ćwiczy mi szare komórki, ostrzy jezyk i rozwija poczucie humoru:) Dalej, jescze go raz! Bij swój swego żeby cudzy bał się!;)
A najbardziej mnie cieszy kiedy trafi się jakiś maniak usiłujący mnie przekonać że nie umiem rysować:) No bo czy umiem? Pojęcie względne, jednym sie podoba, innym nie ale nie wszyscy spośród tych drugich mają plemienną misje do wypełnienia.:) I wtedy kiedy on się skręca z wysiłku ja puchnę w poczuciu własnej wartości;) Bo jeżeli kolo ma takie poczucie misji żeby mnie zgnoić to ja strasznie ważny musze być:)
Uch, nie ma to jak soczysta rozróba, dzięki chłopaki!:) (przepraszam, i dziewczyny oczywiscie też, a nawet przede wszystkim!:))
p.s. i prapremiera następnego rysunku:)

Inne tematy w dziale Polityka