Po przejściu katorgi w Dolinie Jozefata recepcji/izby przyjęć szpitala trafiam w końcu na oddział Ortopedii Urazów Kończyn Górnych (znów nie pamietam czy tak się to dokładnie nazywało). W międzyczasei przepada mi śniadanie. Chwila przy "bufecie" pielęgniarek. Szepty...a siostrę profesora damy do izolatki...i w końcu polecenie...przebrać się i położyć na salo nr 6. Więc idę.
Sala nr 6 to na szczęście sala młodych wesołków. Uff, może nie będę się nudził. Jest np. chłopak, który nie pamięta co działo się zanim ktos przywiózł go do szpitala gdzie ucięto mu duży palec i palec obok prawej stopy. Potrafi jednak żartowac z tego, że przywieziono go w japonkach. Szacunek. Ciekawe co robi na Oddziale Ortopedii Kończyn Górnych?. Informacja najważniejsza. Moje łóżko jest zajęte choć mam w nim czekać na swojego chirurga.
Chłopak który na nim leży, póki co w gorszym stanie ode mnie mówi że ma byc dzisiaj wypisany ale procedury trwaja i że możemy połozyć się razem (ech wesołki, wesołki;)). Sytuacja jest niezręczna. Oczywiscie jako całkiem na razie sprawny mówię mu żeby leżał na tym łóżku tyle ile potrzbuje, a ja sie rozejrze po szpitalu. I się rozglądam starając się nie odchodzić zbyt daleko.
Czasu na przemyślenia mam dużo. Zastanawiam się np. nad tym dlaczego śmieci w szpitalu nie są segregowane? Przecież wywóz segregowanych jest o wiele tańszy a gazety i pudełka stanowią sporą część objętości smieci w koszach. A szpital pewnie płacze z biedy. Inna ciekawa sprawa. Powszechna dostępność prądu w nieograniczonych ilościach. Na laptopy, na czajniki (później dowiem się że szpitalna herbata nie nadaje sie do picia. Może gdyby się nadawała szpital zaoszczędziłby na prądzie?), sam zresztą przywiozłem mały odtwarzacz DVD. Nie twierdzę zresztą że to źle, mnie sie podoba ale czy szpital nie ma poważniejszych wydatków niż prąd do dowolnej liczby czajników? Inna ciekawa rzecz. Baterie w łazienkach. Takie z gałkami w kształcie walców z małymi nacięciami. Rozmiem, pewnie były tanie ale czy nie było tanich z jakims bardziej praktycznym dla osób z urazami kończyn górnych uchwytem?
Oczywiście często zaglądam do sali z pytaniem o to czy nie było chirurga. Po którymś razie dowiaduję się że był, że wpadnie jeszcze później i ze przepadł mi obiad. Brak doświadczenia:). Łóżko ciągle zajete a usiaść na sali za bardzo nie ma gdzie. Znajduje mnie pielęgniarka i mówi że natychmiast mam sie stawić w "RTG" bo dzownili że mam przyjść. Spędzam tam półtorej godziny. W miedzyczasie podobno chirurg znów mnie szuka i przepada mi kolacja.
W końcu pod wieczór kładę się do swojego łóżka. Martwię się bo jutro mam operację a chirurg mnie nie obejrzał. ale przychodzi. Rany, w końcu przytomny, komptetentny i rozsądny człowiek! Hosanna! Mówi mi, że do operacji mam nic nie jeść. Super, już cały dzień nic nie jem. Pyta mnie czy boję sie operacji. Nie, nie boje się. Tzn. nie boję się bólu, boje sie że ktoś zamiast naprawić mi łokieć obetnie mi nogę.
Inne tematy w dziale Polityka