W śledztwie dot. śmierci Krzysztofa Olwnika odbija sie jak w soczewce stan i państwa i tzw. aparatu sprawiedliwości. Śledztwo prowadzone było i za ministrów-fachowców i za ministrów-kowbojów i populistów. I nadal wiemy tylko tyle że aparat państwa zawiódł. Przez lata szukał wiatru w polu kiedy człowiek umierał na raty w szambie. W czasie kiedy rodzina porwanego płakała krwawymi łzami aparat pławił się w nieefektywnych biurokratycznych procedurach przeplatanych z pospolitą współpracą z przestępcami. Ludzie którzy mieli prawo oczekiwać pomocy państwa na rzecz którego płacą podatki byli traktowani jak natrętni petenci, ba jak wrogowie systemu wytrącający go z błogiego letergu procedur mających wykazać poprawność jego działań a zupełnie jałowego w zakresie rzeczywistej pomocy.
Dziś po kolejnym samobójstwie człowieka związanego ze sprawą wiceminister partii rządzącej opowiada jakieś pierdoły o tym, że jego podobne kilku wcześniejszym samobójstwo miało przyczyny lezące poza sprawą Olewnika. Media (spójrzcie na wp.pl) ogłaszają jakies przełomy w sledztwie a lider opozycji zbija sobie oczywiście na zdarzeniu polityczny kapitalik.
A rodzina Olewnika i my wszyscy zainteresowani zmianą obecnego stanu niemocy i niechęci poznania prawdy zamiast tej prawdy dostajemy trzydziesty ósmy specjalny zespół prokuratorów.
Hura, teraz wszystko będzie dobrze

Inne tematy w dziale Polityka