Coraz częściej czytam w papierowych gazetach, na portalach internetowych o tym co się dzieje na salonie24. Czy o Katarynie, czy o tym co tam nowego napisali Czarnecki (czytają to już chyba tylko ci którzy o tym piszą;))), Migalski czy Dorn. O tym się pisze, o tym się mówi jak mawiają technolodzy polityczni "w windzie". Świetnie. Tylko jakoś rzadko ktokolwiek wspomina, ze to wszystko dzieje się na salonie24.
Np. dzisiaj czytam w "Polsce" notkę o tym, że zbliżające się wybory w duzym stopniu rozstrzygną się w sieci. W notce wymienione są pola bitew, które już się tam rozgrywają. Twitter. Facebook. MySpace. Pewnie i coś tam się dzieje. Czy rzeczywiście jednak tam się dzieją rzeczy najcięższe jakościowo, największe (mam na myśli politykę, kampanię przedwyborczą ponieważ każdy z wymienionych portali zapewne jest od salonu24 większy)?
Ktoś, jak to na salonie, mógłby powiedzieć, że to spisek zaprzedanego wiadomym siłom mainstreamu obawiającego się myśli prawdziwie patriotycznej. Może i tak;) Ja jednak bardziej skłaniałbym się do tezy, że to tradycyjne media "opiniotwórcze" robią w gacie przed salonem24 obawiając się jego sukcesu. Twitter nie jest dla nich konkurencją w rządach dusz a salon24 jest. Nawet rozumiem ten strach, w końcu idzie o czyjąś pracę. Nie gniewam się, ba, ten strach mi pochlebia:)
Sowiniec (już pamietam, ze to on:)) życzył ostatnio Toyahowi debiutu w naprawdę opiniotwórczych mediach. Myślę, ze się spóźnił. Toyah już w takich mediach zadebiutował:)



Komentarze
Pokaż komentarze (50)