We wtorek zakończyła się debata sejmowa o cofnięcie immunitetu poselskiego Mariusza Kamińskiego. Jak wiadomo debata ta zakończyła się porażką wnioskodawcy, czyli prokuratury warszawskiej. Nie było by w tym nic dziwnego, zwyciężyła prawda i uczciwość, gdyby nie fakt że do zwycięstwa tej prawdy przyczynili się posłowie PO. Wszyscy pamiętamy jak gorliwie i z jaką dyscypliną głosują posłowie PO nad najbardziej nawet absurdalnymi ustawami pisanymi w kancelarii premiera Tuska, jak szybko przebiega proces legislacyjny, jak szybko wdrażane są pomysły pana premiera. A w tym wypadku taki klops.
Ja nie odmawiam niektórym posłom PO uczciwości, ale patrząc na poprzednie wątpliwe głosowania mam wątpliwości, że odważyli się głosować przeciwko wnioskowi prokuratury, przeciwko działaniom Wojtunika, działającego za aprobatą premiera Tuska, a może z polecenia? To musi być coś więcej niż pęd do uczciwości. Jakby premier kazał, to by głosowali jak należy. Nie mam co do tego wątpliwości.
A jednak jakaś iskierka nadziei tli się, że w tym wypadku posłowie nie zadziałali zgodnie z intencjami premiera Tuska. Mam taką małą nadzieję. Wojtunik przesadził chcąc prowadzić debatę sejmową pod lufami karabinów swoich agentów, że właściwie zaaresztował cały sejm za zgodą marszałka sejmu Kopacz i zapewne za zgodą samego premiera. To co się wydarzyło przed debatą jest ważniejsze i chyba to było decydujące, że posłowie głosowali tak a nie inaczej.
Panowie posłowie zapewne pamiętają sejm rozbiorowy i likwidacyjny państwa polskiego w XVIII wieku. Wtedy odbyło to się pod lufami żołdactwa rosyjskiego. Być może, panowie posłowie skonstatowali, że te sytuacje są podobne, analogia aż nadto widoczna, ubezwłasnowolnienie posłów identyczne. Choć wczorajszy sejm nie rozpatrywał kwestii istnienia czy nieistnienia Polski, ale…… może właśnie tak panowie posłowie to ocenili?
Wczorajsza debata w sejmie jest klęską Polski w wielu wymiarach, jest świadectwem, jak daleko przeprowadzono demontaż instytucji państwowych, jak bardzo ubezwłasnowolniono służby państwa mające za zadanie stania na straży praworządności w państwie. Panu Wojtunikowi nie udało wprowadzić w Polsce stanu wyjątkowego, ale pierwsze salwy zostały oddane. Jest niemal pewne, że kierownictwo PO podejmie kolejne próby.
Jeden promyk nadziei w postaci tego głosowania w sejmie nie powoduje że Polska jest już demokratyczna i praworządna, gdyż nikomu z zamieszanych w tę aferę, w przestępstwa skarbowe i w pranie brudnych pieniędzy nie spadł włos z głowy, nie poniósł konsekwencji, a z debaty raczej wiadomo kto działał niezgodnie z prawem. Nie wiadomo również nadal kto jest właścicielem willi w Kazimierzu i za jakie lewe pieniądze ją kupił.


Komentarze
Pokaż komentarze