Jak wiele razy pisałem, sytuacja na Ukrainie, jak na razie, rozwija się w najlepszy dla Polski sposób. Władze Ukrainy likwidują krok po kroku rosyjskich dywersantów. Nie terrorystów ani separatystów tylko rosyjskich dywersantów. Postępy są wolne ale widoczne. Armia ukraińska reorganizuje się, usuwani są prorosyjscy oficerowie. Utrwala się ukraińska świadomość narodowa. Nic tak nie jednoczy narodu jak wróg.
Co zrobi Putin? Putin przegrał w momencie zajęcia Krymu. Mógł mieć całą Ukrainę. Po usunięciu Jnukowycza wystarczyłoby wstrzymanie dostaw gazu, embargo na wszelkie towary eksportowane z Ukrainy do Rosji , oczywiście pod bzdurnymi pretekstami w stylu „kontrola sanitarna”. Wystarczyłoby znaleźć w Partii Regonów następcę Janukowycza, wystarczyłoby sypnąć groszem a w wyniku „demokratycznych” wyborów prorosyjska partia odniosłaby miażdżące zwycięstwo. Nastąpiłaby krótka „demokratyczna” rozprawa z „faszystowskimi banderowcami” i Putin ma całą Ukrainę
Putin poszedł inną drogą . Chciał podbić nacjonalistyczny bębenek i całkiem nieźle rozegrał sprawę Krymu. Dlaczego nie poszedł za ciosem i błyskawicznie nie zajął regionu donieckiego, tylko wdał się w „separatystyczne przepychanki” jednocząc Ukrainę wokół wspólnego wroga? Z każdym dniem walk sytuacja Rosji będzie coraz gorsza. Logika rozwoju sytuacji, jak na razie, zmierza do bezpośrednie konfrontacji armii rosyjskiej z ukraińską. Już ostrzelano rakietami wojska ukraińskie z terenu Rosji. Dywersanci są otaczani i likwidowani. Bez amunicji nie mają szans w walce. Putin musi wesprzeć swoich ludzi. Jeśli ich zostawi straci twarz. Następnym razem jego żołnierze nie będą chcieli za niego walczyć.
Oczywiście rosyjska armia bez problemu zajmie Donieck. Putin będzie miał Donieck i Krym. Sławę i chwałę w Rosji. I czterdziestomilionowe wrogie mu państwo na granicy. Gdyby zajął Donieck, bez ofiar, na początku konfliktu sytuacja wyglądałaby inaczej niż teraz, gdy została przelana krew ukraińskich żołnierzy. Zostanie wykopana potężna przepaść pomiędzy Rosją i Ukrainą długie lata. Każdy dzień walk pogłębia tą przepaść. Polska zyska ciążące ku Zachodowi państwo buforowe.
Oczywiście, są miedzy Polską i Ukrainą rachunki krzywd, ale nie powinny one przesłaniać teraźniejszości. Niepodległa od Rosji Ukraina nie stanowi dla nas żadnego zagrożenia. Ukraina pod moskiewskim butem jest zagrożeniem ogromnym. Kwestia pomordowanych Polaków na Wołyniu już wkrótce, jak tylko konflikt z Rosją ucichnie, będzie szczegółowo wyjaśniona. Będzie to zbyt dobra karta dla „niebanderowskich” sił politycznych aby nią nie zagrać. Przeciwnie to Putin będzie finansował „banderowców” aby przedstawiać Ukrainę jako kraj faszystowski.
Co powinna zrobić teraz Polska? Powinna razem z Amerykanami wesprzeć Ukrainę. Niepodległa, ciążąca ku Zachodowi, zreformowana Ukraina to potężny partner gospodarczy i gigantyczny rynek zbytu. Co robi Polska? Nic nie robi. Rząd „dostał prztyczka w nos i zamknął dziób”. „Taśmy prawdy” były komendą „siedzieć cicho”. I Tusk z Sikorskim siedzą cicho. Na szczęście bardzo pomagają nam błędy Putina.



Komentarze
Pokaż komentarze (36)