Kultura romantyczna
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
9 obserwujących
51 notek
37k odsłon
  594   0

Jan Jakub Rousseau i poszukiwanie tego, co naprawdę ludzkie

Portret J.J. Rousseau pędzla Maurice'a Quentin de La Tour  (1704–1788), 1753
Portret J.J. Rousseau pędzla Maurice'a Quentin de La Tour (1704–1788), 1753

"Wystarcza, aby przedstawiony tutaj sposób wychowania był odpowiedni dla człowieka i zastosowany do ludzkiego serca".

-- J.J. Rousseau, "Emil" (przeł. Wacław Husarski)

Filozofia Jana Jakuba Rousseau jest jedną z najbardziej nierozumianych w historii myśli (jak nie waham się stwierdzić) całego świata. Wielu historyków filozofii oskarżało ją o najprzeróżniejsze potworności, zazwyczaj ze sobą sprzeczne. Był zatem Rousseau i anarchistą, i szowinistą, i przeciwnikiem cywilizacji, i prekursorem państwa totalitarnego, i skrajnym racjonalistą -- i zgoła irracjonalistą, i antyfeministą i przesadnym miłośnikiem płci niewieście. I tak dalej, i tak dalej. Czytając dzieła na temat Rousseau, można naprawdę dostać zawrotów głowy (dlatego należy czytać tylko wybrane, a jakie one są, to proszę się o to pytać MNIE).

Jak w każdym wypadku, tak i w tym, podobny chaos hermeneutyczny wynika z niezrozumienia istoty filozofii wielkiego Szwajcara. Tę zaś można ująć, jak następuje: jest to pierwsza w historii filozofia człowieczeństwa dla człowieczeństwa, filozofia arcyhumanizmu tradycji europejskiej. Bo w tej myśli właśnie -- jak syntetycznie pokazuje to cytat z "Emila" -- pierwszy raz w historii na czoło wysunęło się pytanie: jak być człowiekiem -- po prostu i naprawdę?

Do tego momentu -- który możemy nazwać "przełomem Roussowskim" w kulturze -- pytania tego właściwie nie zadawano, a i po nim nie zawsze. Wiele systemów intelektualnych interesowało i interesuje się człowiekiem przede wszystkim jako reprezentantem jakieś grupy mniejszej od całej ludzkości (niezależnie od tego, czy odmawia go innym jej częściom, czy nie -- tym teraz nie będziemy się zajmować): jako członkiem rasy, narodu, ludu, klasy społecznej (np. ciekawy kosmopolityzm arystokratyczny początku wieku XVIII), wreszcie religii (najtragiczniejszy podział ludzkości w historii: wierny/niewierny). Jeszcze na początku XX wieku w Polsce Feliks Koneczny pisał: "Ludzkość to fikcja". Oczywiście, nie oznacza to, że nie istniały przed Russem żadne tendencje autentycznie humanistyczne. Elementy prawdziwego humanizmu odnajdujemy przecież i w klasycznej filozofii greckiej (zwłaszcza okresu hellenistycznego), i w najzdrowszej teologii chrześcijańskiej (choćby u św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu), czy wreszcie (rzecz jasna) w zawrotnej tradycji ezoterycznej zachodu, o której rzadko się pamięta, a która godna jest wszelkiej pamięci: w myśli Ficina, Bruna, Mirandoli, czy w manifestach Różokrzyża, wreszcie w ideałach masońskich (które już wszakże znalazły się trochę pod wpływem autora "Umowy społecznej"). A jednak, elementy owe nigdy nie były obecne same dla siebie, po prostu, simpliciter. Zawsze obwarowane były jakimś "ale", jakimś warunkiem, jakimś balastem innych przekonań, które nie pozwalały im się wybić na pierwszy plan. U Rousseau właśnie pierwszy raz to się dokonało. Wszystkie inne elementy jego doktryny, łącznie z teorią państwa, sprowadzają się właśnie do próby określenia elementów w człowieku po prostu ludzkich, uniwersalnych, oraz opracowania metod ich rozwoju. Dlatego też pozostaje wielki Szwajcar myślicielem do dzisiaj interesującym i inspirującym.

Oczywiście, nie oznacza to, iż teorie Rousseau są aktualne w całym swoim kształcie. Jak każda myśl o charakterze pionierskim, tak i ta zachowuje wartość co do ducha raczej, niż litery. Zależna od źródeł i uprzedzeń swojej epoki, nie zdołała uchwycić wielu elementów z punktu widzenia humanizmu uniwersalistycznego czy integralnego istotnych, przede wszystkim -- nie dość podkreślała związek człowieka z duchem i Absolutem, z której to przecież w ogóle jakakolwiek możliwość poszukiwania tego, co powszechnie ludzkie, bierze swoje źródło. Oprócz tego, dochodzi jeszcze wiele mankamentów spowodowanych przez osobiste cechy autora "Emila". Rousseau był typem, zgodnie ze słusznym sformułowaniem Belloca, emocjonalnym niemal do chorobliwości, i ze zdecydowaną tendencją w kierunku zaburzeń na tym tle. Żywot miał niespokojny, trudny, naznaczony wieloma konfliktami personalnymi. Wszystko to odcisnęło piętno na jego dorobku, często przypominającym bardziej zbiór fragmentów, niż spójną całość. Nie jest to jednak wystarczająca przyczyna, aby negować jego realną i nieprzemijającą wielkość.

Nie trzeba dodawać, że ta właśnie intencja-- poszukiwania tego, co uniwersalnie ludzkie -- przepaja całą kulturę romantyczną, której Rousseau był najważniejszym prekursorem, i stanowi jej najcenniejszy i najbardziej sympatyczny element. Obserwacja ta jest szczególnie istotna w kontekście współczesnym. Wydaje się bowiem, że -- mimo bardzo wzniosłych nieraz deklaracji, w świecie współczesnym zauważyć można dość powszechny powrót do myślenia partykularystycznego związany z porzuceniem wysokich aspiracji prawdziwego uniwersalizmu. Niewątpliwie wynika to z faktu negacji rzeczywistości duchowej -- człowiek bowiem jest (w sensie ontologicznym) przede wszystkim duchem, a zatem, aby oddać mu pełną sprawiedliwość, należy brać pod uwagę przede wszystkim sferę duchową. Świat współczesny tego nie zrobił, co zakończyło się paradoksalnie: próbą stworzenia "uniwersalizmu materialistycznego" (materializm skreśla uniwersalizm z samej definicji!). Wskazuje to dobitnie na konieczność przemiany, jaka musi się dokonać w naszym ogólnym myśleniu o człowieku, tym niemniej przemiana ta na pewno nie przekreśla powrotu do źródeł -- do kultury romantycznej i myśli Jana Jakuba Rousseau.

Maciej Sobiech

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura