Zapiski zagubionego
"To see a world in a grain of sand/ And a heaven in a wild flower". -- William Blake
16 obserwujących
70 notek
54k odsłony
  269   1

H. Belloc, C. Chesterton: Istota demokracji

George Caleb Bingham  (1811–1879), "The County Election"
George Caleb Bingham (1811–1879), "The County Election"

[Ponieważ wrzucam tutaj różne okrawki tłumaczeniowe, postanowiłem dorzucić i ten tekst, bardzo dobry, przełożony przeze mnie jakiś już czas temu. Pochodzi on z dzieła "The Party System", które napisali wspólnie i wydali w 1911 Hilaire Belloc i Cecil, młodszy z Chestertonów.

H. Belloc (1870--1953) był angielskim (acz francuskiego pochodzenia) historykiem, politykiem, działaczem, nauczycielem, pisarzem i publicystą, przyjacielem G.K. Chestertona i wiodącą postacią ruchu dystrybucjonistycznego, a zresztą nie tylko, bo w pewnym momencie uważano go za najbardziej wpływowego intelektualistę katolickiego w ogóle. Niewielu o tym wie, ale choć w późnym okresie swojej twórczości stał się wprost reakcjonistą, sympatyzującym z faszyzmem i orędującym za odbudową państwa wyznaniowego (za co zresztą głównie się go dzisiaj pamięta), w młodości i pierwszej fazie wieku dojrzałego, ten niezwykły i niespokojny umysł czerpał przede wszystkim ze zgoła odmiennych źródeł -- z radykalnej tradycji francuskiego republikanizmu oraz myśli Jana Jakuba Rousseau. Artykuł ten, stanowiący wstęp do bardziej konkretnej i szczegółowej analizy stosunków politycznych panujących w Anglii przed I wojną światową, napisany jest dokładnie w tym samym duchu.

Nie trzeba chyba dodawać, że Cecil Chesterton (1879 -- 1918), młodszy brat Gilberta, wyznawał poglądy podobne -- a nawet bardziej, ponieważ w swym demokratycznym populizmie ocierał się aż o sensatyzm i antysemityzm. 

Co ciekawe, obydwaj panowie byli też tradycjonalistycznie usposobionymi katolikami. Dlatego też lubię te artykuły. Pokazują one bowiem dobitnie, jak bardzo złożoność rzeczywistości wymyka się prostym podziałom binarnym, w imię których maczugują się dzisiaj przeważnie polscy "inteligenci".

No i cóż jeszcze? Może tylko tyle, że gdy prowadziłem różne takie inicjatywy Chestertonowskie, nigdy nie mogłem pojąć, jak to jest, że do niektórych nie dociera zwyczajnie, iż termin "system partyjny", wynaleziony przez Belloca, nie oznacza tego, co współcześnie, tj. systemu, w którym istnieją partie polityczne, ale SPECYFICZNĄ FORMĘ takiego systemu, mianowicie: system, w którym DWIE partie okresowo "wymieniają się" władzą, oficjalnie pozostając do siebie w opozycji, faktycznie jednak -- tworząc jeden front. Nie wiem, naprawdę, co w tym trudnego. Nie sądzę, aby większość czytelników miała trudności ze zrozumieniem tego faktu. Tym niemniej, gdyby znalazł się tu jakiś antydemokratyczny nawiedzeniec, już awansem uprzedzam, że po prostu będę banował, bo jestem uczulony na głupotę -- a na tę jej formę szczególnie.

-- Tłumacz]

Hilaire Belloc, Cecil Chesterton

Istota systemu demokratycznego („The Party System”, 1911)

1. Idea reprezentacji

Trudno wyobrazić sobie, aby trzeba było tutaj uzasadniać in abstracto słuszność doktryny demokratycznej. Wszystkie racjonalne i względnie znośne dla ludzkości systemy polityczne, opierały się, w ostatecznym rozrachunku, na woli ludu, i dzisiaj w każdym razie nie istnieje ani jedna partia, która – przynajmniej oficjalnie – negowałaby koncepcję, wedle której to lud właśnie jest w państwie suwerenem. Podczas poprzednich wyborów, konserwatyści i liberałowie ryczeli do siebie nawzajem: „W imię Woli Narodu!”, choć w praktyce debata ta sprowadzała się do kwestii, czy najlepiej reprezentować ją będzie hrabia Sussexu czy też wielce szanowny pan James Blagg, jego utalentowany zięć.

Wydaje się jednak, że dobrze byłoby zdefiniować na wstępie, czym demokracja w swojej istocie jest. Otóż trzeba powiedzieć tak: wybory i parlamenty – to nie demokracja. W najlepszym wypadku, to ledwie swoista „maszyneria polityczna”, umożliwiająca urzeczywistnienie demokracji w praktyce. Demokracja bowiem, w ścisłym sensie, to rządy tego, co nazwać moglibyśmy wolą powszechną. Każdy system, w którym uchwala się prawa uznawane przez masę społeczną – oraz odrzuca te, która masa owa pragnie odrzucić – w pewnym sensie jest demokracją. Żaden zaś, niezależnie od swego szczegółowego kształtu, w którym panują prawa obce mentalności ogółu, nie jest demokracją. W tym znaczeniu, musimy powiedzieć, że w Anglii współczesnej demokracji nie ma.

Czysta demokracja może istnieć wyłącznie w społecznościach bardzo małych. Jedynym „aparatem” politycznym, który pozwala ją w pełni urzeczywistnić, jest wiec – spotkania starszyzny, odbywające się pod najwyższym drzewem w wiosce, podczas których rozmawia się o problemach społeczności i podejmuje stosowne decyzje. Rozmiar społeczeństw współczesnych – oraz złożoność wyzwań, z którymi muszą się mierzyć – uniemożliwia prowadzenie polityki w podobny sposób. Dobrze jednak pamiętać o nim, jako o swego rodzaju symbolu demokracji idealnej.

W sensie abstrakcyjnym, celem rządu reprezentatywnego jest osiągać drogą pośrednią te same rezultaty, które proste społeczności, jak ta opisana wyżej, osiągają bezpośrednio. Ponieważ w warunkach współczesnych nie jest możliwe, aby wszyscy głosowali w każdej sprawie, ludzie wybierają spośród siebie tych, którzy mają głosować w ich imieniu. Wybrani w ten sposób reprezentanci spotykają się potem i rozstrzygają określone kwestie, podjęte przez nich decyzje zaś, jeżeli istotnie reprezentują oni swoich wyborców, można uznać za wyraz woli ludu.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura