67 obserwujących
69 notek
438k odsłon
  6481   0

O krok od sowieckiej Hiszpanii?

Aby zgnieść trockistów i anarchistów, osłabić katalońskich autonomistów, oraz obalić republikański rząd, który nie był wystarczająco pro-Kremlowski, staliniści zorganizowali spisek w Barcelonie. 15 kwietnia 1937 nakazano "przyspieszyc [konfrontacje], a jeśli to konieczne, użyć prowokacji." Dwa tygodnie później stalinistom udało się sprowokować swych lewicowych konkurentów do wystąpienia zbrojnego, które następnie w imię "dobra Republiki" zostało krwawo zmiażdżone. Winą za trockistowsko-anarchistyczne wystąpienie obarczono socjalistycznego premiera Largo Caballero, który wkrótce podał się do dymisji. Równolegle Komintern przygotował odpowiednią wykładnię propagandową. Przedstawiała ona lewicowych przeciwników Stalina jako "agentów faszyzmu" i "V kolumnę." Taka wersja powielana była przez dłuższy czas w zachodnich mediach. Tylko niewielu z lewicowych intelektualistów i dziennikarzy było – jak amerykański postępowiec Louis Fischer – świadomymi agentami sowieckimi. Jak stwierdził o wiekszości z nich jeden z kominternowskich propagandzistów, Ilia Ehrenburg, " 'turyści' są uczciwi ale głupi." To przez nich w Londynie George Orwell miał trudności z opublikowaniem swej apologii trockistów i anarchistów W hołdzie Katalonii (Homage to Catalonia), którą uznano za pracę antysowiecką. Pro-sowieckość oznaczała "demokrację." Anty-stalinizm oznaczał "faszyzm."

W rzeczywistości konflikt w Hiszpanii nie sposób umieścić w ramach kominternowskiej dychotomii. Na przykład sowiecki "dyplomata" (raczej namiestnik) w Barcelonie był zaszokowany, gdy pro-republikańskie, autonomiczne władze Katalonii, których przywódcy byli nacjonalistycznymi liberałami, oznajmiły mu, że Franco i jego koalicja to po prostu staroświeccy reakcjoniści, "militaryści" i "klerykałowie," w których szeregach "brakowało elementów faszystowskich." Dla władz Katalonii "faszyzm" kojarzył się po pierwsze z Włochami, po drugie z nowoczesnością, "młodością i poczuciem świadomości narodowej." Katalońscy autonomiści również planowali zawrzeć osobny pokój z Mussolinim. Liczyli, że wpłynie on na Franco, aby pozwolił im utrzymać niezalezność od Madrytu. Tylko energiczna interwencja "doradcy" sowieckiego sprowadziła Katalończyków na szlaki stalinowskiej ortodoksji.Zresztą z biegiem czasu sowieccy "doradcy" i "dyplomaci" decydowali o coraz to poważniejszych wojskowych oraz politycznych posunięciach władz republikańskich. Wydawali rozkazy o znaczeniu strategicznym i taktycznym. Decydowali o rozpoczęciu ważnej ofensywy. Naznaczali cele do zbombardowania. W armii wszyscy "doradcy" i "instruktorzy" byli oficerami sowieckiego wywiadu wojskowego (GRU). Jak skarżono się w raportach, wielu z nich bylo niechlujnie ubranych, brudnych, skorumpowanych, pijanych, chamskich. Szabrowali i rabowali mienie. Zwykle nie znali innego języka niż rosyjski. Pomiatali przy tym Hiszpanami, wywyższając się ze swą "sowieckością." Zestawiali listy oficerów: "pplk. Casado, dobrze wyszkolony, politycznie podejrzany," albo "Vincente Guarner, pulkownik, mason, dobrze wyszkolony." Sowieccy oficerowie chętnie rozpowszechniali rozmaite teorie spiskowe, oraz nadstawiali ucha takowym. Na przykład z ciekawością wysłuchano jednego z hiszpańskich oficerów, który oznajmił, że "zna [powstańczego] generała [Emilio] Mola ze służby w wojsku, a że Mola jest masonem to po spełnieniu pewnych warunków Mola zwróci swą armię przeciw Franco."

Wśród sowieckich "doradców" odznaczało się przynajmniej kilku wyższych dowódców, którzy następnie wzięli udział w inwazji na Polskę we wrześniu 1939, m.in. generał wojsk pancernych Pawłow oraz kombryg Kriwoszejn. Ten ostatni urządził wspólnie z Niemcami defiladę zwycięstwa w Brześciu.W Zdradzonej Hiszpanii znajdziemy też i inne poloniki. Jest tam np. potwierdzenie, że rząd RP sprzedawał broń Sowietom z przeznaczeniem dla strony "republikańskiej." Transporty wychodziły z Gdyni. W jednym z wypadków 10 000 karabinów z takiego transportu poszło na uzbrojenie Brygad Międzynarodowych. Sowietyzacją gospodarki hiszpańskiej zajmował się kominternowiec "Artur Staszewski." Okazuje się też, że generał "Walter," czyli sowiecki oficer Karol Swierczewski był zastępcą szefa jednego z wydziałów GRU przed przyjazdem do Hiszpanii. W czasie wojny kontynuował swą działalność w tej instytucji pisząc paranoicznie stalinowskie raporty o czystkach, jakie organizował, o wrogach Sowietów w szeregach rewolucyjnych, oraz o agentach Gestapo i "polskiej defensywie," którzy rzekomo czyhali, aby zatruć czekoladę "republikańskim" pilotom.

W dokumentach znalazła się też wzmianka o "polskiej Żydówce Juanicie i jej mężu, również polskim Żydzie" którzy byli aktywni przy sztabie komunistycznego 5 pułku na początku rewolucji w Madrycie. Szybko jednak parę tę usunięto za "podejrzane kontakty z polską ambasadą." Ich dalsze losy są nieznane. Za tak poważne "przestępstwo" zostali oni przypuszczalnie rozstrzelani.

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale