67 obserwujących
69 notek
442k odsłony
  289   0

Gruzja, tarcza, strategia

Część Zachodu również łaskawie podchwyciła dyskurs o „wyzwoleniu” bowiem – jak zwykle – w każdej propagandowej opowieści jest coś z prawdy. I tu jest kolejny stały mechanizm polityki zagranicznej. Nie chodzi tylko o to,aby znać propagandę przeciwnika i odbiorców tej propagandy, w tym wypadku Zachód. Trzeba również znać kulturę i historię tych, przeciwko którym propaganda jest skierowana. Co więcej, warto wiedzieć jak mniejszości funkcjonują w imperialnych realiach.Jak to się ma do Kaukazu?

Krótko: Od stuleci ludy tamtejsze były podmiotem imperialnych gier i jednocześnie starały się dla siebie coś ugrać podłączając się pod rozmaite potęgi przeciw najbliższym sąsiadom. Solidarności kaukazkiej raczej było mało. Konflikty zaostrzała sąsiedzka rzeczywistość.

Trudno mówić o zupełnie „czystych” etnicznie obszarach w tamtych stronach. Naturalnie w wielu okolicach dominują grupy większościowe, ale często przeplatane są rozmaitymi mniejszościami. Jest to wynik długiej historii podbojów, rzezi, oraz przesiedleń. Aktywni politycznie Osetyńcy, przeważnie prawosławni, tradycyjnie pro-rosyjscy, walczyli po białej stronie przeciw bolszewikom, którzy w tej części Kaukazu rekrutowali się głównie wśród aktywnie politycznych muzułmańskich Inguszów. Abchazowie to mieszanka re-konwertytów na prawosławne chrześcjaństwo i wyznawców Islamu. W okresie rewolucji i wojny domowej podzielili się na trzy orientacje: pro-bolszewicką, pro-otomańską i pro-gruzińską. Ta ostatnia tymczasowo wygrała z pomocą Gruzji, przepędzając komunistów.  Podobnie stało się w Południowej Osecji. Jednak niektórzy Osetyńcy i Abchazowie zarzucali Gruzinom ograniczanie ich autonomii i próby uniformizacji. Wspomagało to sprawę komunistów.

Po bolszewickiej inwazji w 1921 r. i wcieleniu Gruzji do Rosji Sowieckiej, miała miejsce powszechna sowietyzacja wszystkich kultur lokalnych. Tymczasowo spowolniono jednak rusyfikację. Nastąpiło jednak dalsze mieszanie etniczne regionów. W czasie II wojny światowej głównie Osetyńcy zyskali na deportacjach innych narodów kaukazkich, szczególnie Inguszów, zajmując ich opróżnione siłą domostwa. Stalin przesiedlił na Kaukaz również innych, a w tym etnicznych Rosjan. Po jego śmierci wrócili wysiedleńcy z Gułagu, a sąsiedziki konflikt się nasilił.

Kultury rozmaitych ludów pozostawały „sowieckie w formie, ludowe w treści.” Funkcjonowała też swoista, choć wypaczona autonomia pseudo-samorządowa. Po 1956 r. Osetyńcy i Abchazi poddani byli nadal rusyfikacji i sowietyzacji, ale nie ugruzinianiu. To ostatnie dopiero przyszło wraz z osłabianiem centrum moskiewskiego.

Podczas rozpadu Związku Sowieckiego Gruzini, Abchazowie i Osetyńcy – tak jak w innych kryzysowych sytuacjach – wyzyskali okres przełomu aby walczyć o swoje partykularne, wąskie interesy wpisując się w wielką politykę. Dlatego gdy Gruzja poparła implozję ZSSR, Abchazja i Osecja opowiadały się za jego utrzymaniem. Liczyły na moskiewską pomoc przeciw gruzińskim apetytom na ich autonomię.

Jednocześnie autonomia ta nie była piękna: Abchazami i Osetyńcami rządziły kliki mafijne wywodzące się z KGB, składające się również z przyjezdnych. Zresztą Gruzinami też. W 1992 wybuchła wojna lokalna między gruzińskimi unifikatorami z jednej strony a separatystami abchazkimi i osetyńskimi z drugiej. Gruzini przegrali. W 2008 zdecydowali się odkuć.

Tym razem – według starego mechanizmu o podczepianiu się pod imperialne potęgi aby załatwić lokalne interesy -- wydawało się najbardziej wpływowej części elit gruzińskich, że mając demokratyczną legitymację uda się zwyciężyć dzięki poparciu głównego propagatora demokracji, Stanom Zjednoczonym.  Srogo zawiedli się.

Ma to rozmaite implikacje na przyszłość. Po pierwsze, w całym regionie model mafijno-post-KGBowski triumfuje. Po drugie, wojna z Gruzją posłuży Kremlowi jako test na przyszłe wojny reintegracyjne. Po trzecie, Zachód pokazał, że w razie agresji rosyjskiej nie można właściwie na niego liczyć. I to jest najważniejsza lekcja gruzińskiej wojny. A co z tego wynika dla Polski, rozważymy następnym razem. 

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale