capa capa
1164
BLOG

Haker, Twój wróg

capa capa Technologie Obserwuj notkę 84

Przybity brakiem sukcesów blogerskich postanowiłem opuścić S24, by zająć się chałupnictwem, ale nie wytrzymałem. Zwłaszcza że mojej nieobecności nikt nie dostrzegł. Wróciłem, jak Zorro wróciłem, bo gdy ktoś łupi biednych, ktoś musi przybyć z odsieczą.

Hakerzy (już ja wiem, co to za hakerzy!) włamali się na strony rządowe i sejmowe. Włamali się skutecznie. To tak, jakby nagle w całej Polsce wyłączono prąd. To gorsze od tej amerykańskiej stonki, którą wraz z żoną (z żoną, chociaż nie jestem z Gdańska, tak mi się przynajmniej wydaje) zbieraliśmy w pocie czoła. Były strony, nie ma stron. I w jaki sposób teraz dowiemy się o sukcesach rządu i sejmu?

Innej straty, całe szczęście, nie ma. Tajemnic państwowych nie wykradziono, bo jakież możemy mieć tajemnice? W zamian zadano celniejszy cios. Każdy z nas rozpoczynał, rozpoczynał i kończył, dzień od wizyty na stronach rządu. Sejmu również, ale z mniejszym entuzjazmem. Stuk-puk, klik-klik, sezam się otwierał. A w sezamie, jak to w sezamie, same skarby. Sukces, sukces, sukces. Do pracy człowiek szedł z uśmiechniętą miną, bezrobotny nie szedł, ale też się uśmiechał, bo gdyby był robotny, i tak dalej. Do łóż małżeńskich człek  szedł z radością, by śnić o jeszcze piękniejszej Polsce, o jeszcze bardziej porywających sukcesach, radując się, że po przebudzeniu natychmiast wejdzie na odpowiednią stronę i tak dalej.

Zabierając nam to szczęście, hakerzy (już ja bym ich inaczej nazwał, nazwał po imieniu!) podkopali przyrodzony porządek świata. Przynajmniej naszego świata. Cała nadzieja w ministrze Bonim, który zapewne kliknie-pliknie i przywróci nam radość.

A teraz wyładuję cały swój bagaż złości.

Rozmyśliłem się, żeby tym wstrętnym hakerom (tak, tak, tym, którzy się za hakerów podają) nie sprawić jeszcze większej radości.

W całym tym nieszczęściu pozostaje drobinka szczęścia, jak mawia pewna sławna osoba. Hakerzy (ci sami) w spokoju pozostawili twittera (czy to się tak pisze?), co oznacza, że nie są zawodowcami. Wolny twitter (przyjąłem, że się jednak tak pisze; dygresyjnych alergików zapraszam do poradni antyalergicznej) oznacza, że ministrowie Sikorski i Graś są do naszej dyspozycji. To krzepi. Nie tylko dlatego, że sukcesy, nawet futurologiczne sukcesy, nam nie umkną, ale nie umkną nam również wariacje na temat ortografii.

Trochę ochłonąłem.

A wam, hakerzy (resztką silnej woli powstrzymuję się, by nie rzec dosadniej!), odpowiadam: za krótkie haczki na nasz entuzjazm. Sukces, nawet ukrywany, taką ma moc, że wyrwie się z każdych oków (po twittersku czyta się okowów). Nie zabierzecie nam naszych sukcesów!  Naszych radości! Naszej dumy!

Skończyłem, bo się zmęczyłem. Wracam do zajęć chałupniczych.    

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (84)

Inne tematy w dziale Technologie