598 obserwujących
693 notki
3876k odsłon
920 odsłon

GRACZE - 1

Wykop Skomentuj51

O tych wszystkich uwarunkowaniach warto pamiętać, gdy chcemy dostrzec tło zdarzeń związanych z  aferą hazardową.

Nie może też dziwić, że jednym z głównych rozgrywających sprawy rynku hazardowego jest zawsze Ministerstwo Finansów. Mogłoby się wydawać, że całkowicie naturalną rolą fiskusa jest dbałość  o wpływy do budżetu i prowadzenie takiej polityki, która zagwarantuje państwu wzrost tych wpływów. Jak jednak pokazuje praktyka – nie zawsze jest to tak oczywiste, a w tej sprawie niektóre zachowania i sytuacje mogą świadczyć o czymś zgoła przeciwnym.  

Spróbujmy przyjrzeć się pewnemu zdarzeniu z kwietnia bieżącego roku – głównie dlatego, że  związane z nim okoliczności pozwalają głębiej dostrzec prawdziwe oblicze afery hazardowej, niż czynią to teoretyczne analizy.

3 kwietnia 2009 roku, dokładnie o godzinie 14,  ponad pięciuset funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego przypuściło szturm na sto barów i stacji benzynowych w 13 województwach. Na polecenie prokuratury w Białymstoku policjanci skonfiskowali wówczas 300 automatów do gier hazardowych. – To była jedna z najbardziej skomplikowanych operacji ostatnich lat – stwierdził rzecznik prasowy policji. Warto dodać, że tego rodzaju operacje przeprowadzano również w latach ubiegłych.

Tegoroczna akcja miała być efektem dochodzenia prowadzonego od czerwca zeszłego roku przez Prokuraturę Apelacyjną w Białymstoku. Według prokuratury istniało podejrzenie, że automaty wypłacają zbyt duże wygrane (niezgodne z ustawą o grach losowych, która dopuszcza wygraną nie wyższą niż równowartość 15 euro), bo operatorzy zmieniają oprogramowanie „jednorękich bandytów”. A to oznacza, że automaty powinny być wyżej opodatkowane - tak jak w kasynie.

Natychmiast po akcji CBŚ pojawiły się protesty przedstawicieli Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych, którzy działania te określili jako spisek, mający na celu „wyparcie ich z rynku na rzecz potężnej firmy Gtech, która obsługuje Totalizator Sportowy i zatrudnia sztab PR-owców i lobbystów”.

Izba żaliła się na prześladowania ze strony administracji państwowej, a według jej prezesa - Stanisława Matuszewskiego „chodzi o zniszczenie rynku automatów, który został stworzony przez polskie firmy i wpłacił do budżetu państwa za 2008 r. ok. 1 mld zł podatku”. Powstałą lukę miałaby wypełnić firma Gtech, która chce uruchomić w Polsce wideoloterie – jako konkurencję dla jednorękich bandytów. Zanim jednak Gtech i Totalizator Sportowy uruchomią wideoloterie, musi zostać zmienione w Polsce prawo. Właśnie temu – zdaniem prezesa Matuszewskiego - ma służyć nowelizacja ustawy o grach losowych, przygotowywana przez Ministerstwo Finansów. Zdaniem Izby, na kształt tej ustawy wpływa Gtech - oczerniając właścicieli „jednorękich bandytów” za pomocą manipulowania mediami z jednej strony i lobbingiem w ministerstwie i parlamencie - z drugiej.

Do tych zarzutów odniósł się wówczas Jacek Kierat - prezes Gtech Polska. Według niego, uruchomienie wideoloterii w Polsce zależy tylko i wyłącznie od Skarbu Państwa, który ma monopol loteryjny. Na temat zarzutów wpływania na powstawanie nowej ustawy o grach losowych, prezes Gtech powiedział "Działania lobbingowe firmy Gtech prowadzone w Ministerstwie Finansów, są w pełni zgodne z Ustawą o Działalności Lobbingowej, a celem firmy Gtech jest informowanie administracji państwowej o rozwiązaniach, jakie funkcjonują na świecie w dziedzinie gier hazardowych”.

Do tego, istotnego wątku sprawy warto będzie jeszcze powrócić, gdy spróbuję omówić kwestie związane z lobbingiem,  teraz jednak chciałbym zwrócić szczególną uwagę na pewien incydent, związany z kwietniową operacją CBŚ .

Oto na dzień przed tą spektakularną akcją, niektórzy operatorzy automatów do gier o niskich wygranych otrzymali smsa następującej treści:

"Informujemy, że w związku ze zmianą przepisów od dnia jutrzejszego planowane są kontrole na terenie całego kraju. Proszę przygotować punkty i automaty do kontroli (oznakowanie automatów, regulaminy, informacja o zakazie gry do lat 18) Automaty mogą być w trakcie kontroli testowane. Wszelkie nieprawidłowości mogą skutkować zabezpieczeniem automatu wraz z zawartością".

Autorem tego ostrzeżenia była spółka Fortuna.

„Standardy etyczne są istotnym elementem prowadzenia działalności przez firmę Fortuna Sp. z o.o. Zachowanie norm moralnych podczas działań Spółki kreuje atmosferę zaufania i szacunku oraz wpływa na poziom świadczonych usług. [...] Naszą misją jest dalsze rozwijanie firmy w sposób uczciwy I rzetelny. W ramach naszej działalności chcemy oferować ciekawą formę rozrywki przy jednoczesnym zapewnieniu najwyższego poziomu bezpieczeństwa”.

„Osoby dobrze znające działania Fortuny, mówią, że decyduje o nich Sławomir J. Nazywają go niebezpiecznym człowiekiem, który pieniądze na rozruch interesu zdobył w niezbyt legalny sposób. Prokuratura w Białymstoku oskarżyła Sławomira J. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, korumpowanie urzędników i organizowanie nielegalnego hazardu. - To człowiek, który odniósł sukces i nie będąc ani prezesem ani oficjalnie właścicielem zarabia olbrzymie pieniądze – mówi Tadeusz, były współpracownik Sławomira J. – Ale jeśli ktoś wie, jakimi metodami do tego dochodzi, to rękami i nogami będzie się bronił przed jakimikolwiek z nim kontaktami”.

Wykop Skomentuj51
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale