599 obserwujących
693 notki
3859k odsłon
1274 odsłony

PRZETARGI SPECJALNEGO ZNACZENIA .

Wykop Skomentuj77

Kilka dni po tragedii smoleńskiej pojawiła się informacja, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego najprawdopodobniej już w momencie katastrofy posiadała nagrania rozmów pilotów samolotu z wieżą kontroli lotów. Informacje, które wpływały do SKW, miały być zbliżone do tych przesyłanych przez zwykłe urządzenia GPS. Były to dane m.in. o położeniu maszyny, jej wysokości i prędkości. Monitorowanie przebiegu i parametrów lotu miało wynikać z faktu, że Tu 154 M był maszyną wojskową, a służby korzystały z tajnej stacji nasłuchowej. SKW, podobnie jak Naczelna Prokuratura Wojskowa odmówiły wówczas skomentowania sprawy i do dziś nie pojawiło się żadne wyjaśnienie - czy i jaki dane uzyskano w dniu 10 kwietnia. 

Nie trzeba przekonywać, że materiały zgromadzone przez SKW miałyby ogromne znaczenie dla oceny przebiegu tragicznego lotu i pomogły w weryfikacji informacji przekazywanych przez Rosjan, w tym zawartości czarnych skrzynek.

 

Przełom dla służb rosyjskich.

 

Tymczasem, sama SKW ma niewiele do powiedzenia na temat katastrofy, a wystąpienia przedstawicieli tej służby dotyczą wyłącznie zapewnień, iż żaden z dowódców wojskowych, którzy zginęli w Smoleńsku, nie miał przy sobie urządzeń umożliwiających gromadzenie lub przetwarzanie informacji niejawnych. Na pokładzie samolotu miało również nie być wojskowych materiałów kryptograficznych.

W tym kontekście znamienna była natychmiastowa reakcja szefostwa SKW na publikację dziennika "Washington Times", z 13 maja br., gdy pojawił się tam artykuł Billa Gertza, w którym autor powołując się na źródła w wywiadzie NATO twierdził, że "Rosjanie prawdopodobnie uzyskali ultratajne kody używane przez armie NATO do komunikacji satelitarnej". Zdaniem Gertza „jeśli rosyjskie służby specjalne były w stanie odzyskać karty kodowe telefonów satelitarnych, będą w stanie rozkodować teraz całą natowską komunikację sprzed katastrofy. To przełom dla rosyjskich służb" - informował dziennikarz, dodając, że "niemal na pewno po katastrofie wydano wojskom państw NATO nowe kody”. Płk. Krzysztof Dusza, dyrektor gabinetu szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego natychmiast oświadczył, że „na pokładzie Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, był zwykły telefon satelitarny; nie było tam "tajnych kodów", urządzeń ani materiałów kryptograficznych”.

Bez szansy na uzyskanie odpowiedzi, można byłoby zapytać - dlaczego zatem do tej pory Rosjanie nie zwrócili tego „zwykłego telefonu satelitarnego”, którym podczas lotu posługiwał się Prezydent Kaczyński , a służby specjalne wykazują zainteresowanie nie kodowanym aparatem?

Czy tego rodzaju informacje mogą świadczyć o nieprawidłowościach w działaniu wojskowych służb? Jaka powinna być ich rola w zakresie osłony kontrwywiadowczej przed i po katastrofie? Czy przed 10 kwietnia wypełniały swoje ustawowe zadania, w tym - związane z zabezpieczeniem tragicznego lotu, a obecnie działają na rzecz wyjaśnienia przyczyn i okoliczności zdarzenia?

To zasadne pytania, jeśli pamiętać, że we wrześniu 2009 roku fachowiec z WSI gen. Marek Dukaczewski głośno wyrażał obawy, iż służby wojskowe „nie kontynuują przedsięwzięć, które zostały zapoczątkowane przez nas i które w naszym odczuciu były istotne dla obronności naszego kraju” i stwierdził, że „źle dzieje się z osłoną wywiadowczą i kontrwywiadowczą wojsk. Podobnie z rozpoznaniem wojskowym, którego częścią jest wywiad wojskowy”, - powołując się przy tym na wypowiedzi gen. Waldemara Skrzypczaka – byłego dowódcy Wojsk Lądowych.

Oceny pracy służb wojskowych dokonywane przez generała z WSI, wydają się mocno niesprawiedliwe. Warto bowiem dostrzec, że szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego co najmniej od połowy 2009 roku stara się kontynuować linię poprzedników, szczególnie w zakresie zaopatrzenia w sprzęt specjalistyczny. Dowodzi tego choćby fakt, że od wielu miesięcy trwa współpraca SKW z firmą, którą generał Dukaczewski powinien znać doskonale. Współpraca o tyle istotna, że dotyczy obszaru kryptografii i bezpieczeństwa przesyłu tajnych informacji.

 

Ze szkodą dla wojska.

 

Firma, o której mowa ma tradycje sięgające roku 1982 i według Raportu z Weryfikacji WSI powstała prawdopodobnie jako tzw. firma przykrycia Zarządu II Sztabu Generalnego LWP – czyli wywiadu wojskowego PRL. Przez wiele lat działała na rynku dostaw sprzętu komputerowego i komunikacyjnego dla wojska, wygrywając wszystkie większe przetargi. Dbała przy tym o zapewnienie sobie politycznego wsparcia, o czym może świadczyć fakt, iż w roku 2000 była jednym z największych sponsorów kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego.

Wydawało się, że kres działalności firmy w obszarze wojskowości przyniesie Raport z Weryfikacji WSI, w którym opisano funkcjonowanie w strukturach Wojska Polskiego przestępczego mechanizmu pozwalającego na wygrywanie przez tę firmę intratnych przetargów.

Wykop Skomentuj77
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale