Jak antysemici znajdują sobie żydów do nienawidzenia? A tak:
Niejaki Erwin Schrödinger wziął kota za sierść, umieścił w komorze gazowej uruchamianej za pomocą skomplikowanego urządzenia, zamknął na skobel, po czym ogłosił: Ten kot żyje i nie żyje zarazem. Umieszczone bowiem wraz z kotem w pudle źródło promieniotwórcze emitujące średnio jedną cząstkę na godzinę oraz detektor promieniowania wyzwalający trujący gaz sprawiają, że życie kota zależy od tego, czy nastąpił radioaktywny rozpad. Póki nie otworzymy wieka skrzyni, kot doznaje superpozycji, czyli jest jednocześnie żywy i zdechły.
Obrońcy praw zwierząt mogliby oskarżyć Schrödingera o zamordowanie kota, więc fizyk ogłosił, że żadnego dachowca nie było, jest on tak zwanym eksperymentem myślowym, bytem potencjalnym. Jednakowoż Schrödinger ma podejrzane nazwisko, ponadto urodził się w Wiedniu i był profesorem fizyki, co pozwala przypuszczać, że jest podstępnym żydem i zamordował nie jednego, lecz wiele sierściuchów, bo nauka oparta na jednym doświadczeniu to pseudonauka.
Tak w zarysie wygląda rozumowanie przeciętnego antysemity. Antysemitą jest goj, który żydów nie toleruje, obwinia ich o różne spiski i ma im za złe, że są wszędzie. Krótka refleksja nad zagadnieniem niechęci do żydów i żydostwa prowadzi do wniosku, że antysemityzm jest rodzajem urojenia. Urojenie jest to takie zaburzenie treści myślenia, które rodzi błędne sądy i fałszywe przekonania podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość.
Żydzi są w Polsce zjawiskiem historycznym, tak jak Łemkowie, z tym, że liczebność tych ostatnich ocenia się na 5850, żydów natomiast uchowało się nam 1055 według spisu ludności w 2002 roku. Gwoli wyjaśnienia - dane MSW operują niezbyt poręcznym (i historycznie źle kojarzącym się) pojęciem Żyda etnicznego; liczba żydów wyznających judaizm oscyluje wokół 1200. Dla porównania, świadków Jehowy jest w Polsce 128 tysięcy.
Fundacja im. Mojżesza Schorra upiera się, że statystyki tego rodzaju są zaniżane - nie wszyscy żydzi muszą być religijni i należeć do gmin wyznaniowych, nie każdy też przyznał się do żydowskich korzeni przez rachmistrzem spisowym - i ocenia liczbę żydów w Polsce na 100 tysięcy. Jeśli brać pod uwagę kryterium narodowościowe, zaiste strachliwy to naród, w którym jeden na stu przyznaje się do własnego pochodzenia. Jeśli wyznaniowe, to rzeczywiście żydzi religijni nie są, skoro spośród 100 tysięcy tylko 1200 utrzymuje związki z synagogą. Albo Fundacja coś kręci.
Kręcenie może wyglądać tak: gdzieś w Tarnopolu albo w Łodzi żyje sobie rodzina żydowska, i oto wybucha II wojna światowa. Z bujnej rodziny 12-osobowej (od babki po wnuczków) wojnę zdołało przeżyć dwoje, z czego część wyjechała do Izraela (np. w 1968 roku), a część została, i nawet się rozmnożyła. Wszystko to prawda, i model demograficzny Fundacji Schorra mógł doliczyć się i 100 tysięcy potomków, ale faktem jest, że tylko 1% tej gromady zachowała pamięć o przodkach, i się jej nie wypiera, czego dowodzą właśnie statystyki. Podobne do wyników badań Fundacji byłoby liczenie żyjących dzisiaj na ziemiach polskich poddanych Franciszka Józefa, który zmarł w 1916 roku.
Miejmy jednak gest, wszak Polska była kiedyś gościnna i nawet żydzi dobrze się w niej czuli, i załóżmy, że jest ich dzisiaj 100 tysięcy. Lekarzy jest w Polsce 85 tysięcy, dziennikarzy 25 tysięcy, architektów 9 tysięcy, notariuszy zaś 3700. Jeśli przyjąć, że każdy bez wyjątku żyd zostaje kimś takim, to i tak nie byliby oni w stanie zdominować życia politycznego, naukowego i kulturalnego. Mogą jedynie, i czynią to zapewne, robić kariery jako pojedynczy lekarze, prawnicy albo naukowcy. Podobnie, jak robi to każdy świadek Jehowy albo Rom (dawniej Cygan), jeśli się uprze.
Tymczasem nasz opętany wizją wszechobecnego żydostwa antysemita widzi żyda wszędzie. Krążące w internecie listy zakonspirowanych żydów cechują się tym, że znaleźć się na nich może każdy, kto nie głosi poglądów antysemickich, niezależnie od wyznawanej religii, pochodzenia i kultywowanych obyczajów. Jeśli dobrze owe listy zredagować i ująć w jedną, można by enumeratywnie wymienić w ogóle wszystkich żyjących w Polsce żydów, jeśli udamy, że jest ich około tysiąca. Nawet hitlerowcy takiej listy ułożyć nie umieli.
Na szczęście ponury dla światowego i polskiego żydostwa wiek XX przemija. Umęczony naród odpocznie od ciągłych oskarżeń o wywoływanie kryzysów i mordowanie chrześcijańskich dzieci. Antysemita z niskim czółkiem dostaje dzisiaj nowego wroga. Geja mianowicie.
Tylko patrzeć, jak fora internetowe zaroją się od zdemaskowanych kryptogejów, jak zaczniemy drżeć przed gejo-komuną...
* * *
Taka jest moja odpowiedź na ewentualny i prawdopodobny zarzut, że propagując liberalizm w każdej dziedzinie, w rzeczywistości zwalczam wszelkie zasady, wszelkie świętości, staję się człowiekiem bez ojczyzny, bez pamięci, i bez sensu, i jeszcze mam czelność reklamować swoją plugawą filozofię jako atrakcyjną. Jestem pewien, że im mniej bożków, świętości i tabu, tym mniej kryptożydów, kryptogejów i kryptolewaków, a jeszcze mniej tych, którzy za wszelką cenę usiłują ich wykryć.
16.09.2010
527
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)